Skip to main content
Porozmawiajmy
Logotypy Uni Europejskiej
Logotypy Uni Europejskiej, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - Programu Inteligentny Rozwój i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Informacja o dofinansowaniu

Staffly sp. z o.o. realizuje projekt: „Przeprowadzenie prac B+R nad technologią matchmakingu pracy tymczasowej na podstawie czynników psychometrycznych” realizowany w ramach powierzenia grantu zgodnie z Projektem: „303 Innovation Fund”

Cel projektu: Opracowanie technologii, która umożliwi pogłębioną analizę i profilowanie użytkowników portalu na potrzeby lepszego dopasowania zleceń w celu zwiększenia efektywności wykonywanej przez nich pracy.

Dofinansowanie projektu grantowego: 800 000 PLN

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach Programu Inteligentny Rozwój.

Śledź nas
Ewa Jakimowicz wywiad
2024-03-05
# Tematy
Śledź nas

Wywiad z Ewą Jakimowicz

2024-03-05

Moim dzisiejszym gościem jest Ewa Jakimowicz, team liderka w T-Mobile Magenta Team. Ewa, ku jej zaskoczeniu, jest związana jest z HR od 2017 roku, czyli prawie siedem lat. W T-Mobile odpowiada za cały proces candidate experience, od pierwszego kontaktu kandydata z marką, przez rekrutację oraz pre-on boarding, aż do momentu zatrudnienia. Ewa jest też psycholożką i pasjonatką employer brandingu, a więcej, mam nadzieję, dowiemy się podczas dzisiejszej rozmowy. 

Cześć Ewa! 

Cześć! Dzień dobry. 

Cześć. Dzięki, że znalazłaś dla mnie czas. Niezwykle to doceniam, bo wiem, że w tej codziennej gonitwie ciężko jest wygospodarować nawet pół godzinki. Na rozgrzewkę zawsze zaczynam od standardowego pytania, także tym razem nie będzie inaczej. Kim jest Ewa? 

Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy to, że jestem z Białegostoku. Tak jak powiedziałeś, jestem psycholożką z wykształcenia. Natomiast w tym momencie faktycznie zajmuje się employer brandingiem, rekrutacją, on-boardingiem. To jest mój obszar, z jednej strony doświadczeń zawodowych, z drugiej strony pasji i zainteresowań, nawet poza pracą.

Jestem też team liderką, więc odpowiadam za rozwój ludzi, z którymi pracuję i za cały zespół. To też jest dla mnie bardzo ważne, bo traktuję to jako element służby dla tych ludzi. Poza tym jestem psią mamą, więc jeśli tutaj będzie coś słychać, to najprawdopodobniej to jest mój biegający piesek. Myślę, że można by było powiedzieć dużo innych rzeczy, ale tak na pierwszy rzut to są chyba najważniejsze informacje. 

Wspomniałeś o HR, o employer brandingu. Jak to się stało, że pracujesz w tym obszarze? Jak trafiłeś do HR? 

Gdy szłam na studia psychologiczne, na początku miałam wizję, że będę robić szkolenia i uczyć ludzi. Jestem z rodziny typowo nauczycielskiej, moja mama jest nauczycielką w podstawówce, tata jest wykładowcą na uczelni. Lubię uczyć i dzielić się wiedzą. Poszłam na psychologię bardziej ludzką niż biznesową, bo nawet nie wiedziałam, że biznesowa jest. Było tam mnóstwo różnych ciekawych rzeczy. Miałam poczucie, że będę pracować pomocowo. Na koniec studiów pojechałam na Erasmusa, co sporo zmieniło w mojej percepcji świata i tego, co można robić. 

A gdzie byłeś?

W Belgii. Byłam na KU Leuven, bardzo wybitnej uczelni w Europie. Ich sposób myślenia, pokazywania, procesu uczenia się jest zupełnie inny, więc to zmieniło bardzo dużo w moim życiu. Wróciłam z Erasmusa i musiałam szukać pracy. Szukałam po prostu wszędzie, gdzie się dało. Byłam w rekrutacji do jednego z programów menadżerskich, takich dość popularnych HR-owo, ale się nie dostałam. Bardzo dobrze, że się nie dostałam, bo mam takie przekonanie, że w typowo pomocowej psychologii bardzo trudno jest się utrzymać, przynajmniej na początku, a ja nie miałam męża, który by mnie wtedy utrzymywał.

Najłatwiej znaleźć pracę w rekrutacji, więc poszłam do rekrutacji. Pierwszy duży krok był w firmie body leasingowej, czyli rekrutowaliśmy dla innych klientów i to było bardzo intensywne i bardzo trudne pół roku mojego życia. Nikt mnie nie wdrożył do tych zadań, uczyłam się wszystkiego z LinkedIn i w ten sposób zaczęłam czytać artykuły i posty różnych osób publikujących na LinkedIn. Tak się dowiedziałam, że istnieje employer branding i się zachwyciłam. Tak się oczytałam, że potem dostałam swoją pierwszą pracę, którą był staż. Tak naprawdę cofnęłam się z pozycji specjalisty na staż, żeby się dostać do firmy wewnętrznie i żeby zacząć pracować typowo w employer brandingu.

Potem to już się potoczyło, ale faktycznie znalazłam się w HR po pierwsze dlatego, że chciałam się czegoś nauczyć i znaleźć pracę, a potem siła LinkedIn mnie po prostu pochłonęła. 

Jest taki fajny podcast Zaprojektuj swoje życie, gdzie często pada pytanie: W jaki sposób projektowałeś swoje życie? I bardzo często odpowiedź to: Absolutnie nie projektowałem. Nasunęła mi się myśl, że Ty też nie projektowałaś, to po prostu wyszło w praniu. 

Oczywiście możemy planować pewne rzeczy i próbować dążyć do celów, ale moje życie działa trochę inaczej. Ja nie dążę do czegoś konkretnego, tylko odpowiadam na to, co się przydarza w moim życiu i korzystam ze wszystkiego, co mogę. Jeśli widzę jakąkolwiek okazję, to ją chwytam, ale oczywiście czasami ją sobie stwarzam, bo to nie jest tak, że tylko siedzę i czekam. Dużo robię, ale też idę za tym, co będzie dalej. Ostatnio ktoś mnie zapytał, jak widzę siebie w przyszłości… Nie mam pojęcia, bo myślę, że pojawią się nowe obszary, ale też mogę pójść w bardzo różnych kierunkach, więc pewnie sama będę zaskoczona w jakich. 

Czyli nie pytasz na rozmowach rekrutacyjnych, gdzie ktoś widzi się za rok, 3-5 lat? 

Myślę, że rok to taka wizja możliwa do pytania. Lubię zapytać o wymarzoną pracę, co by w niej musiało być, jaki rodzaj zadań, jaki rodzaj interakcji z ludźmi, cokolwiek, żeby ktoś był szczęśliwy. Bo to można realizować na bardzo wielu różnych stanowiskach albo w bardzo różnych pracach. Myślę, że perspektywa roku jest spoko, ale 5, 10 czy 30 lat to abstrakcja. 

W takim razie, jaka jest Twoja wymarzona praca? 

Chyba w tym momencie ją mam. To praca, gdzie mogę być dla ludzi i z tymi ludźmi współpracować, gdzie czuję się dobrze, mam przestrzeń do swojego działania. W pracy istotna jest dla mnie swoboda, ale też wyznaczony kierunek. Cały czas uczę się czegoś nowego, cały czas mam nowe wyzwania. Cały czas robimy coś nowego i ja też mam miejsce na to, żeby to robić. Nikt mnie nie blokuje, nie mówi: Nie nie, ten projektem to nie ma opcji. Zawsze jest możliwość argumentacji, rozmowy, szukania jeszcze innych pomysłów. To mi daje dużo frajdy. Bardzo lubię poniedziałki i jak wstaję w poniedziałek, to raczej myślę: Dobra, zrobimy super rzeczy, niż: O Boże, muszę tam iść

Już myślałem, że powiesz: Bardziej niż piątki. 

Właściwie tak. Nie lubię piątków. 

A chociaż soboty?

Weekendy lubię, ale piątków nie lubię. 

Miałem okazję poznać część koleżanek z Twojego teamu i Team Magenta to świetny i fantastyczny team ludzi, więc to nic dziwnego. 

Faktycznie spotkaliśmy się na konferencji z dziewczynami z mojego zespołu. Oprócz tego mam jeszcze drugą męską część tego zespołu. To, co charakteryzuje Magenta Team, czy też w ogóle ludzi pracujących w T-Mobile, to energia i relacyjność, której doświadczam każdego dnia. Idę do pracy w poniedziałek i wiem, że spotkam tam ludzi, a że lubię tych ludzi, to sama przyjemność. 

Bardzo dobrze, na tym de facto powinna polegać praca. Bardzo zaciekawił mnie temat szkoły w Belgii. Jakie są najbardziej widoczne różnice pomiędzy szkołą Belgii a w Polsce, których doświadczyłaś? 

Belgia jest podzielona na dwa obszary, flamandzki i francuski, które nie są podzielone tylko pod względem językowym, ale też mają m.in. inne systemy edukacji, co jest dość zaskakujące, jak na tak mały kraj. Miałam przedmiot, Educational Effectiveness, czyli efektywność nauczania, gdzie rozmawialiśmy o tym, jaka jest efektywność nauczania, jak oni to mierzą itd. Ja akurat byłam w systemie flamandzkim, ale nie mówię w tym języku, mówiłam po angielsku. Nie ma tam matury i mają dużo mniej przedmiotów. Mają mało przedmiotów, ale bardzo dużo się uczą, indywidualnie albo w zespołach, w specjalnych budynkach, np. bibliotekach, gdzie możesz się spotkać. Czyli są miejsca do nauki, tylko oni naprawdę z tego dużo korzystają.

Mój Erasmus wyglądał tak, że szłam na jedne czy dwa zajęcia dziennie, potem szłam na 3-4 godziny do takiego miejsca, gdzie się uczyłam, oglądałam wykłady, które były nagrane, do których był dostęp dla każdego, czytałam materiały, które wykładowca dostarczał i regularnie się tego uczyłam. A potem szliśmy na imprezę, na piwo, na coś takiego typowo erasmusowego czy studenckiego. To, co było istotne, to było to, że mieliśmy dostęp do wszystkich materiałów i to, też na niektórych egzaminach. Nie było pamięciówki, tylko można było mieć ze sobą wszystkie materiały w formie fizycznej, papierowej, ale nie z komputerem, i trzeba było zrobić jakieś zadanie. Zdawalność tego egzaminu wcale nie była wysoka, bo trzeba było jeszcze zrozumieć, przemielić, inaczej do tego podejść.

I to, co mi się jeszcze tam bardzo podobało, to doświadczenie międzynarodowości. Na tej uczelni było bardzo dużo różnych osób, z różnych kultur, z różnych krajów, różnych języków. Na zajęciach często była przestrzeń na dzielenie się swoimi różnymi doświadczeniami, a nie tylko wykładowca, który coś tam mówi, ale wiadomo, że to zależy od przedmiotów i od wykładowcy. Duże znaczenie dla mnie miało podejście, że mam jakąś teorię, z której się czegoś uczę. Potem idę do kolejnych elementów, one się wszystkie łączą, a potem praktyczne ćwiczenia i implikacje są często zupełnie inne. W ogóle samo doświadczenie międzynarodowe uważam, za otwierające niezależnie od tego, w którym miejscu się jest. 

Nigdy nie miałem okazji wyjechać na Erasmusa, więc dopytuję, bo to mega ciekawa perspektywa. Myślę, że to fajna sprawa, na pewno warto na takiego Erasmusa pojechać i zobaczyć, jak to wygląda w innych krajach. Gdy o tym opowiadasz, sam bym bardzo chętnie pojechał i sam zobaczył, jak wygląda taka nauka w Belgii albo w innym kraju, ale musiałbym się cofnąć trochę lat. 

Zawsze można sobie znaleźć jakiś projekcik, np. z Unii Europejskiej dla młodych przedsiębiorców. 

W sumie tak. Albo po prostu uderzyć za granicę. Wracając do tematu HR, czy HR jest Twoją pasją? Albo employer branding?

Na pewno jest to moje bardzo duże zainteresowanie. Jeśli w pracy czytam artykuł, to nie czuję, że muszę, tylko mnie to interesuje. Z Zuzą z mojego zespołu Employer Brandingu przerzucamy się filmikami na Instagramie: O patrz jakie fajne! Musimy też takie zrobić! To jest taka rzecz, która po prostu się dzieje, bo jest częścią mojego życia. Z drugiej strony bardzo często mam pewne przemyślenia i trochę zaczynam o tym pisać. Na przykład jak jestem w sytuacji prywatnej, ktoś mi coś powiada, to mam takie lampki zapalające się i mówię: Dobra, to w firmie zrobimy to albo W HR to przekłada się na taki proces lub na taką sytuację. Czasami jak moi znajomi coś opowiadają, to odnosząc się do tego, opowiadam o historiach z mojego życia, ale też tego zawodowego, bo dla mnie to są systemy się przeplatające. To nie znaczy, że nie mam work–life balans, ale faktycznie mózg mam tylko jeden i to nie jest tak, że w pracy myślę tylko o pracy, a poza pracą, tylko o tym, co poza pracą. Lubię to. Dla mnie to się bardzo łączy. 

Dużo mówisz o employer brandingu i wspomniałaś, że poznałaś go około 2017 roku i wtedy się w nim zakochałaś. Czy employer branding z 2017 roku, różni się albo jak bardzo się różni od tego, który mamy teraz? 

Myślę, że jak pierwszy raz zaczęłam słyszeć o tym, że jest coś takiego jak employer branding, to faktycznie byłam jedną z niewielu osób, które o tym jakoś wiedziały. Może w takiej HRowej bańce już coś wiedzieli, ale moja mama dalej nie jest w stanie wymówić tych słów. Ja byłam w stanie pokazać jej kilka reklam w telewizji, które pokazują pracę, mówiąc: Zobacz, to jest to. Teraz to już trochę przeniknęło do świadomości ludzkiej. Bardzo dużą różnicą, jest to, że takie stanowiska istnieją w firmach. To się dzieje w wielu firmach, nawet w mniejszych.

W 2018 poszłam na staż employer brandingowy i ktoś się mnie zapytał, czy wrócę do Białegostoku, to odpowiedziałam, że tam nie ma takiego stanowiska. Teraz już są, nawet tam. Na pewno skala firm, które to robią, jest większa, ale ciężko mi porównywać, jak bardzo employer branding się zmienił, bo myślę, że przede wszystkim zmieniłam się ja, czyli moja wiedza, świadomość, zrozumienie, też biznesowe, a nie tylko ciekawostkowo-marketingowe. Mam wrażenie, że branża w Polsce poszła w tę stronę, czyli jesteśmy coraz bardziej biznesowi, coraz bardziej angażujemy się w różne procesy, myślimy strategicznie, a nie tylko akcyjnie, więc może to nie jest tylko specyfika mojego rozwoju, tylko w ogóle rozwoju branży. 

Nie mam takiej wiedzy w tym obszarze, jak Ty, ale wydaje mi się, że social media też nadały temu kierunek. Rozwijając np. Instagram czy TikTok można adresować employer branding. Czy mam rację? 

Employer branding jest dobrym obszarem do obserwacji. Na początku nam się wydawało, że wszystko, co wchodzi nowe, to tam trzeba wejść. Skoro jest TikTok, to zróbmy konto na TikToku. Jest jakiś portal dyskusyjny? I tam wyróbmy swoje materiały. Z mojej perspektywy employer branding i marketing widzi, że bardziej dopasowane komunikaty, bardziej dopasowane grupy są lepsze niż działania, byle tylko je robić. To musi być jakoś wszystko połączone. W związku z tym, że teraz tworzy się coraz więcej nowych możliwości, czy to właśnie social mediowa, eventy, targi pracy VR, trzeba z jednej strony za tym nadążać i wiedzieć, co się dzieje, ale z drugiej strony też chyba już wszyscy wiedzą, że nie da się być wszędzie, a to powoduje, że musimy myśleć bardziej strategicznie, bo nie wszystko da się zrobić. 

Zdecydowanie. Myślę, że rozwój technologii popchnął te wszystkie tematy do przodu, a w ostatnim czasie ta krzywa rysuje się turbo w górę. 

Wracając do Twojej pracy, chciałem zapytać o Twój typowy dzień w pracy. Jak on wygląda? 

Na pewno zaczyna się od daily. My w zespole pracujemy agile’owo, czyli mamy planowanie raz na dwa tygodnie, potem podsumowanie tego, co się wydarzyło przez te dwa tygodnie w ramach review. Mamy retrospektywę, czyli zastanawiamy się co lepiej, a co gorzej nam poszło, co nam może pomóc i znowu planowanie. Codziennie spotykamy się na krótkim daily, gdzie patrzymy na kwestie projektowe, czy kwestie procesów rekrutacyjnych i wspólnie zespołowo nad tym panujemy, dzielimy się tym, co kto robi, jak możemy sobie wzajemnie pomóc. To jest dla mnie jedyny stały punkt w programie. Daily o dziewiątej to jest coś, co na pewno zawsze się wydarzy, a poza tym to bywa bardzo różnie. Bardzo dużo spotykam się z ludźmi, czy z samym zespołem i prowadzę jakieś 1:1, gdzie analizujemy sobie albo sytuację danej osoby, albo sytuację projektową, ustalamy kolejne kroki.

Spotykam się także dużo z biznesem, jeśli jest jakiś konkretny temat, to w danym obszarze. Plus mam dużo maili i takiego kontaktu w różnych tematach. To, co mi bardzo pomaga w pracy, to jest faktycznie ten agile i to, że planujemy zadania na 2 tygodnie. Jak wpada coś nowego, to musi być naprawdę super ważne, żeby dołączyło do aktualnych zadań. Nie robię wszystkiego na raz, tylko skupiam się na tych rzeczach, które sobie zaplanowałam. Jestem przepisana do konkretnych zadań jako osoba, ale też uczestniczę w tych rzeczach, które zaplanowaliśmy jako zespół. Potem praca zależy od sezonu. Zbliża się sezon targowy, więc będziemy biegać z pudłami, gadżetami. Zastanawiam się, czy nie kupić zatyczek wygłuszających do uszu, żeby nie zwariować na tych eventach. 

Czasami dochodzi też pisanie treści artykułów, tekstów, pracy kreatywnej. W tym momencie już nie tworzę bezpośrednio treści na social media, ale często w tym uczestniczę, gdy to jest tworzone. Czasami osobiście rekrutuję. Prowadzę rekrutację, obdzwaniam kandydatów, wyszukuję na LinkedIn. Co dwa tygodnie prowadzimy on boardingi, do T-Mobile dołącza dużo nowych osób. Powiedziałabym, że moje dni są pełne różności.

Miałem właśnie dopytać czy w tych wszystkich obowiązkach jest jakiś czas na rekrutację, ale wspomniałeś, że też je prowadzisz. To brzmi jak mega różnorodny dzień pracy i mam wrażenie, że w ramach danego tygodnia, każdy dzień jest nieco inny, oczywiście poza daily. 

Tak, poza daily nie ma dwóch takich samych dni. Bardzo dużo zależy od tego, co w danym momencie się dzieje, więc dużo się zmienia. Rekrutacji nie prowadzę dużo, bo mam zarąbisty zespół, który po prostu robi to świetnie. Jeśli odpowiada się za obszar rekrutacji, to trzeba po prostu to czasem zrobić, po to, żeby zobaczyć, co działa lepiej lub gorzej, jak to można usprawnić. Czasami są też takie role, gdzie moja obecność może być przydatna, więc to jest taka rzecz, którą uważam, że po prostu warto robić raz na jakiś czas. 

Fajnie, że podzieliłaś się Waszym sposobem pracy. Pracujecie agile’owo, trochę scrumowo, a nie słyszałem o innym dziale HR, który by tak pracował, ale moja wiedza na ten temat jest pewnie w jakimś stopniu ograniczona. Myślę, że to ciekawy punkt widzenia, bo przeważnie agile’owo pracuje się w obszarze IT. Fajnie to brzmi w rekrutacji, efektywnie, także polecam do przetestowania naszym słuchaczom. A jak wygląda Twój dzień bez pracy, czyli np. sobota, którą mówiłaś, że lubisz?

Dużo leżę, nie będę tego ukrywać. Lubię leżeć, gram na telefonie, oglądam Przyjaciół, to z takich mniej ambitnych zadań. Myślę, że warto mówić, że nie każdy człowiek jest ciągle efektywny i nie zawsze trzeba dużo robić. Lubię leżeć i spać. Spanie to aktywność, która zajmuje mi najwięcej czasu. Ale robię też inne rzeczy, dzisiaj mam np. zajęcia z ukulele. Idę na zajęcia ze śpiewu. Przez to, że chodzę na te zajęcia, oni mi każą ćwiczyć codziennie, więc to też robię. Chodzę z pieskiem na spacerki, więc dużo muszę za nim biegać, bo jest szybki. Sobota to dla mnie dzień wypoczynkowy, ale też dzień łapania rzeczy, na które nie ma się czasu, jak się pracuje np. do 15. Bywa różnie, jakieś spotkania czy kursik, ale w zupełnie innych rzeczach niż pracowe. Ale myślę, że warto jest też powiedzieć, bo o korporacjach jest różne wyobrażenie, nigdy nie odpalam w weekend komputera.

I bardzo dobrze, tak powinno być! Bardzo mnie zaciekawiło to ukulele. Skąd taki wybór? Dość nietypowy.

Nie wiem. Jakiś czas temu miałam 30 urodziny. W te okrągłe rocznice człowiek często zastanawia się, co się zrobi ze swoim życiem. Kocham mieć 30 lat, robię dużo różnych rzeczy, zaczęłam nowe albo wróciłam do takich, które robiłam wcześniej. To ukulele jakoś tak przypłynęło do mnie. Tak jak mówiłam, ja nie planuję, tylko jak zobaczę okazję, to ją chwytam. Znajomi sobie kupili ukulele i powiedzieli, że fajne, więc im powiedziałam, żeby mi kupili na urodziny. I kupili. Najtrudniejsze w całym procesie było znalezienie dobrego nauczyciela, bo wypróbowałam kilku i to nie było to. Teraz już mam fajnego nauczyciela i mikrosukcesy. To jest bardzo ciekawe i myślę, że bardzo rozwojowe, żeby uczyć się czegoś,  z czego się nigdy w życiu nie korzystało, np. jak używać palców w sposób przerzutny. Nigdy w życiu tego nie robiłam. Kiedyś grałam na pianinie, ale to jest zupełnie coś innego, więc to bardzo ciekawa rzecz, uczyć się czegoś od zera.

Po prostu rozwija, cokolwiek by to nie było.

Tyle się nachwaliłaś tej pracy i zespołu, ale nie wierzę, że nie ma rzeczy, która Cię nie irytuje w pracy. Jeśli jest, podzielisz się tym z nami? 

Ja nie umiem nieszczerze… Ale myślę, że sporo osób się może ze mną utożsami. Mnie wkurzają ludzie.

To jest akurat nietypowe. 

Gdy prowadzę rekrutację na takie bardzo wstępne stanowiska w HR, to często młodzi ludzie mówią, że chcą pracować w HR, bo lubią ludzi. Ja wtedy sobie myślę, że to niedobrze… Oczywiście trzeba chcieć pracować z ludźmi, chcieć rozwijać ludzi, pomagać ludziom. Ale ludzie często są najtrudniejszą częścią pracy. Najbardziej zdenerwowana wychodzę z pracy, po prostu jak ktoś mnie wkurzy. Są ludzie, którzy czasami mają zły nastrój i specjalnie robią nam pod górkę. Są tacy, którzy robią to mniej specjalnie, czasem ktoś nie ma czasu, więc coś fuknie i zrobi się z tego większa afera, bo 5 osób czegoś nie zrozumie. Szczególnie jeśli się pracuje z dużą liczbą ludzi, w ograniczonym czasie, bo każdy ma swój cel i leci, to po prostu bywa trudne.

Używając naszego hasła employer brandingowego — Życie to są rozmowy. Czasami jak tej rozmowy nie ma, to się robią konflikty i dramaty, a jak się przejdzie z tego dramatu do rozmowy, wytłumaczy, co się stało, to zazwyczaj wszystko da się zabezpieczyć, a że nie zawsze jest szansa i przestrzeń na te rozmowy albo po prostu czasami jest jakaś blokada niezrozumienie, to wtedy się faktycznie można nieźle powkurzać. I jak wychodzę z pracy zła, to zazwyczaj jest to faktycznie spowodowane jakąś interakcją z kimś. I nie ma co tego ukrywać.

Ale bardziej wewnętrznie czy zewnętrznie? W sumie mało rozmów prowadzisz, więc to zakładam, że bardziej wewnętrznie. 

Bardziej wewnętrznie. Może nawet nie tyle w firmie, ale to mogą być różne sytuacje, np. jakiś dostawca, osoby kontaktujące się z nami okołorekrutacyjnie, czasami to są też oczywiście ludzie wewnętrzni z firmy, z innych obszarów czy nawet z naszego zespołu. Dla mnie podstawą jest, żebyśmy faktycznie mogli sobie pogadać o tym i rozwikłać to, o co chodziło. Wierzę, że ludzie często nie mają złych intencji, tylko po prostu lecą, tak jak im się wydaje, a to może potem w innych ludziach powodować inne emocje.

Czyli taka rada dla osób, które marzą, by pracować w HR, ale czasami ludzie ich irytują – to też jest do zrobienia. Jak najbardziej można pracować w HR i super się odnajdywać w tym obszarze, a jednocześnie za największą bolączkę mieć ludzi. 

Nie wiem, czy to jest możliwe, żeby tak nie było, szczególnie jeśli do pracy w HR idą ludzie wrażliwi albo którym zależy na dobrych relacjach z innymi ludźmi. Tutaj dochodzą kwestie biznesu, procesy, każdy ma swój czas, więc myślę, że to może czasami powodować bardzo dużo poczucia sukcesu, szczęścia, zadowolenia, a czasami może powodować np. frustrację.

A czy poza agile’m, o którym wspomniałeś, jest coś, co wyróżnia obszar HR Magenta Team vs inne firmy, które działają pewnie w bardziej tradycyjny sposób? 

To trudne pytanie, bo nie wiem, co robią wszyscy. Obserwując bardziej to, co się dzieje u nas i jak wygląda nasza praca, to mogę powiedzieć, że jesteśmy bardzo zróżnicowanym biznesem. Mamy bardzo dużo ludzi pracujących na tzw. froncie, czyli w sklepach, w kontakt center, ale mamy też dużą część biznesową IT, jako firma technologiczna. Nasze procesy i projekty HR muszą uwzględniać potrzeby różnych grup, związków.

Patrząc na skalę naszej firmy, liczącej powiedzmy około 4 tysięcy pracowników, procesy HR muszą po pierwsze być proste, a drugie muszą być efektywne, dobrze skomunikowane. To, co się u nas dzieje, a dzieje się dużo, musi być bardzo spójne biznesowo. Mam wrażenie, że u nas się to udaje, ale ciągle wprowadzamy różne rzeczy, różne rzeczy się dzieją i cały czas po prostu pracujemy, wykorzystując to agile’owe podejście. Czyli wprowadzasz, słuchasz, udoskonalasz.

To nie jest tak, że robisz projekt, wymyślasz pomysł, tworzysz go, zamykasz i jest. To podejście, które mówi: przetestujmy to, zróbmy tu, wprowadźmy tu, zróbmy udoskonalenia, wysłuchajmy, jest dla nas bardzo ważne. W firmie mówimy We listen, czyli że słuchamy i że reagujemy na potrzeby, które zgłaszają pracownicy, na to, co widzimy w biznesie, co jest potrzebne. Myślę, że ten sposób myślenia w tej firmie jest z jednej strony dla mnie ważny, a z drugiej strony to działa. I myślę, że po prostu warto to robić. Wzajemnie się słuchać i o tym gadać.

Myślę, że tak. To jest bardzo, bardzo ważne, a gdzieniegdzie niestety kuleje. Powiedz nam na koniec, jaka jest Twoja super moc? 

Jestem ośmiornicą, czyli mam osiem macek. W zespole zastanawialiśmy się kiedyś nad naszymi work spirit animal. Ja jestem ośmiornicą, która jest w stanie trzymać osiem różnych tematów na raz. Ale jakby trzymam osiem, a jednym się zajmuję. Czuję, że to jest coś, co mi pomaga w pracy, ta wielowątkowość, czyli zajmowanie się różnymi obszarami. 

Myślę, że to bardzo fajna puenta naszej rozmowy, za którą bardzo Ci dziękuję. Fajnie, że szczerze dzieliłaś się nie tylko tym, co lubisz, swoją pasją i tymi dobrymi stronami, ale też powiedziałaś nam o tym, co Cię drażni i irytuje. Nie każdy byłby w stanie się tym podzielić, także za to również bardzo Ci dziękuję. Mam nadzieję, do zobaczenie gdzieś z Tobą i resztą Magenta Team. Może będzie okazja, żeby poznać też tę męską część zespołu. 

Bardzo dziękuję za rozmowę. Wszystkim słuchającym polecam się do kontaktu, czy na LinkedIn, czy na jakichś wydarzeniach. Tylko dajcie znać, skąd przychodzicie. Do usłyszenia.

Zapisz się do naszego
newslettera

Regularnie otrzymuj aktualne informacje i wskazówki dotyczące zarządzania talentami w procesie rekrutacji

moneypl_logo
Nominacja Technologia Roku 2024
Aula Polska logo
Nominacja Aula Polska 2024
EEC Challenge 2023
Finalista EEC Startup Challenge 2023
Innowacyjny Lider logo
Laureat Innowacyjny Lider 2023