Skip to main content
Porozmawiajmy
Logotypy Uni Europejskiej
Logotypy Uni Europejskiej, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - Programu Inteligentny Rozwój i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Informacja o dofinansowaniu

Staffly sp. z o.o. realizuje projekt: „Przeprowadzenie prac B+R nad technologią matchmakingu pracy tymczasowej na podstawie czynników psychometrycznych” realizowany w ramach powierzenia grantu zgodnie z Projektem: „303 Innovation Fund”

Cel projektu: Opracowanie technologii, która umożliwi pogłębioną analizę i profilowanie użytkowników portalu na potrzeby lepszego dopasowania zleceń w celu zwiększenia efektywności wykonywanej przez nich pracy.

Dofinansowanie projektu grantowego: 800 000 PLN

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach Programu Inteligentny Rozwój.

Śledź nas
Wywiad z Gosią Ohme – HR zasiewa ziarno
2023-12-05
# Tematy
Śledź nas

Wywiad z Gosią Ohme – HR zasiewa ziarno

2023-12-05

Z rozmowy dowiecie się m. in.

🟠 01:50 – Jak Gosia określa samą siebie?

🟠 3:30 – Dlaczego nie wybrała studiów bezpośrednio związanych z HR?

🟠 6:55 – Co uważa o aktualnym stanie branży HR?

🟠 14:25 – Jak kształtuje się przyszłość kompetencji związanych z radzeniem sobie z problemami zdrowia psychicznego współpracowników?

🟠 22:00 – Dlaczego jest „Mistrzynią kryzysów”?

🟠 35:50 – Który z projektów jest najbliżej serca?

🟠 40:10 – Dlaczego potrzebujemy pracy opartej na wspólnych wartościach?

🟠 42:50 – Jak odbudować swoją energię po trudnych dniach w pracy?

🟠 52:10 – Jakie seriale poleca?

🟠 55:06 – O co zapytałaby złotą rybkę?

🟠 57:37 – Kto jest jedyną osobą potrafiącą zdyscyplinować Gosię?

🟠 58:30 – Jakie są problemy młodego pokolenia?


Rozmowę możecie obejrzeć lub posłuchać na:

🎵 Spotify

🎵 Apple Podcasts

🎬 YouTube


Dzisiaj nie lada odcinek, bo naszym kolejnym gościem jest Gosia Ohme, czyli współzałożycielka Mindgram – platformy wsparcia psychicznego dla pracowników, ale także psycholożka, psychoterapeutka, startuperka, dziennikarka i przedsiębiorczyni. 

Cześć, Gosiu. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że to prawdziwy zaszczyt Cię tutaj gościć. 

Trochę nie dźwigam zawsze tych komplementów i takiego wspaniałomyślnego przyjęcia. Ale bardzo mi miło i bardzo się cieszę. Bardzo dziękuję za Twoje zaproszenie. Bardzo doceniam to, co robisz i Twoje przedsiębiorstwo, które zrobiłeś.

Dziękuję, Gosiu. Ja też bardzo cieszę się, że mogę Cię gościć w naszych skromnych progach. Na sam początek przygotowałem pytania rozgrzewkowe, które zadaję wszystkim naszym gościom, z którymi mam przyjemność rozmawiać.
Jakbyś miała spróbować zdefiniować się w kilku słowach, to kim jest Gosia? 

Ja jestem taką wędrującą Gosią… To znaczy, na różnych etapach mojego życia byłam Małgosią, Małgorzatą. Gosią jestem od pewnego czasu i ta Gosia wrosła mi trochę w skórę od paru lat. Na mojej drodze jest autentyczność i to jest takie słowo, które przyklejają mi też inni, mówiąc: Ona jest taka moja. Jestem do Ciebie podobna. Czuję z Tobą wspólną historię. Czuję się blisko Ciebie. Gdybym miała Ci powiedzieć, kim jest Gosia, powiedziałabym, że jest przyjaciółką i towarzyszką kobiet. To jest chyba określenie, które jest najbliższe mojemu sercu. Na obecnym etapie życia jestem bardzo otoczona kobiecą energią i w ogóle kobietami, a przez ostatnie miesiące jestem otoczona też czułością, troską i zaangażowaniem kobiet, dlatego czuję się przyjaciółką kobiet. 

Myślę, że fajnie, że o tym mówisz, bo obserwując z boku Ciebie i to, co robisz, zdecydowanie zgodzę się z tym, że na pewno jest w Tobie bardzo dużo tej autentyczności. Myślę, że ona wręcz od Ciebie bije i myślę, że nic dziwnego, że dużo ludzi się z Tobą utożsamia. Z racji tego, że rozmawiamy tutaj sporo o tematach HR, chciałem spytać à propos Twojej drogi, Twojej kariery, tego co robiłaś i robisz oraz Twojego wykształcenia, czy nie myślałaś kiedykolwiek o tym, żeby swojej kariery pokierować w stronę HR? Wiele osób po psychologii właśnie tym się zajmuje, prawda? 

To dobre pytanie. Nikt mi go nie zadawał wcześniej. Studiowałam na Uniwersytecie SWPS, czyli Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. Byłam trzecim rocznikiem tej uczelni, więc tak naprawdę rozwijałam się razem z tą uczelnią. Mogę się nawet pochwalić, że dostałam nagrodę jako jeden z dwudziestu najwybitniejszych absolwentów SWPS i bardzo identyfikuję się z tą uczelnią. Można powiedzieć, że to były początki takiej mody na psychologię, czy w ogóle intensywnego rozwoju psychologii jako nauki. Miałam zaszczyt mieć zajęcia z wybitnymi osobowościami, m.in. z prof. Rejkowskim, prof. Strelauem, rektorem Eliaszem, z prof. Bralczykiem. Mieliśmy z nimi zajęcia, bo to oni tworzyli całą akademię. Na uczelni poznałam swojego przyszłego męża Rafała Ohme, później profesora. A odpowiadając na Twoje pytanie, to bardzo rozważałam ten kierunek HR-owy, czyli zajmowanie się zasobami, psychologią zasobów ludzkich i zarządzaniem zasobami ludzkim. Nawet robiłam taki moduł, bo to było mi bardzo bliskie. Zawsze byłam zainteresowana łączeniem człowieka i biznesu.

Robiłam też dużo rzeczy klinicznych, takich związanych z pomaganiem, bo pomaganie jest jedną z najważniejszych wartości w moim życiu, ale mimo wszystko miałam uwagę skierowaną na biznes, tzn. na to, w jaki sposób można to zmonetyzować i gdzie mam pójść, żeby zaabsorbować swoją potrzebę bardzo dużej aktywności i bycia z ludźmi. Dzisiaj dużo pracuję z HR-owcami i bardzo ich podziwiam. Jest mi bardzo bliskie to, co robią i widzę też ich trudności, ich przeciążenie, wypalenie. Czuję, że mogłam tam być, bo byłam na psychologii społecznej, gdzie jednym z głównych kierunków był właśnie HR.

Mam wielu kolegów z mojego rocznika, którzy są HR-owcami, natomiast myślę, że ze względu na swoje doświadczenie, dzieciństwo, drogę i swoje różne nieprzerobione trudności, byłam bardziej zainteresowana psychologią kliniczną, klinicznym pomaganiem i w ogóle drogą terapeutyczną. To mnie wręcz wzywało. Ile razy próbowałam wejść na drogę HR, to mnie wzywała ta terapia. Druga rzecz, szybko urodziłam syna i zajęłam się psychologią dzieci. Pracowałam w katedrze psychologii rozwoju dziecka, potem psychologii klinicznej dziecka. Później zostałam na uczelni i pisałam doktorat związany właśnie z dziećmi, więc moja droga skręciła w drugą stronę, ale rzeczywiście rozważałam HR.

Mówisz, że w swojej bardzo bogatej karierze i ścieżce zawodowej HR jest Ci w pewien sposób bliski. Na co dzień bardzo dużo pracujesz z tą branżą i masz wielu znajomych po fachu. W takim razie, jakie masz ogólne wyobrażenia na temat branży czy o polskim środowisku w tej branży? 

Jako Mindgram, który jest platformą wsparcia dla pracowników i rozwoju, gdzie obsługujemy aktualnie 150 bardzo dużych firm w Polsce, moim pierwszym i w zasadzie ostatnim kontaktem przy dotarciu do tych pracowników, którymi trzeba się zaopiekować, są osoby z HR. W tym sensie mam kontakt bardzo częsty, a w większości są to kobiety. Obserwuję środowisko HR, robiliśmy też badania dotyczące wypalenia. Pewnie nie mam takiej wiedzy jak osoby, które pracują na co dzień w biznesie i z HR-owcami, natomiast po Covid-19 HR-owiec to był najbardziej wypalony zawód. Zresztą w tym czasie i po nim sama miałam poczucie przeciążenia i wypalenia. Mój były mąż też chyba robił wtedy badania dotyczące różnych branż i wypalenia. Wypalenie HR-owców było na jednym z najwyższych poziomów. Uważam, że stało się tak, bo mam wrażenie, że ci ludzie od ludzi jakby żonglowali potrzebami ludzi. Zarządzali zmianą, jakiej nie było w tym pokoleniu, w historii ostatniej dekady. Nie było tak gigantycznej zmiany, która się zadziała i która dzieje się cały czas. To jest zarządzanie od zmiany do zmiany oraz niewiadomą, która nam dalej towarzyszy, bo nie wiemy, co nam zrobiły ostatnie czasy kryzysu, a żyjemy w czasach gigantycznego kryzysu płynącego ze wszystkich możliwych stron.

Mówi o zjawisku perfect storm, czyli nagromadzeniu się kryzysów w jednym pokoleniu. W ciągu ostatnich kilku lat mamy kryzys klimatyczny, globalny, nowe technologie, a człowiek jest w tej permanentnej zmianie przebodźcowany. To są źródła gigantycznego stresu. Prawie trzy lata z przerwami byliśmy zamknięci w domu, w jednej ogromnej niewiadomej i w stresie wpływającym na wszystkie obszary naszego życia. Dla zobrazowania tego rysowałam tort złożony z najważniejszych obszarów życia, czyli zawodowego, rodziny, zdrowia. Pandemia była jak wirus, który zakaził wszystkie te obszary, bo wszędzie mieliśmy straty i niewiadomą. To był naprawdę ogromny, powszechny lęk i stres, który dzisiaj ma swoje konsekwencje w wynikach badań, które pokazują stan psychiczny Polaków na wszystkich etapach życia. Mamy wskaźniki, jakich nie mieliśmy. Mamy najgorszą sytuację psychiczną dzieci i młodzieży, jaka w ogóle mogła być. Mamy wzrost samobójstw u najmłodszych. Ciągle mierzymy się ze żniwami pandemii Covid-19. Mówi się o posttraumatycznym kryzysie, który jest związany ze zmianą i z tym, że ludzkość została wywrócona do góry nogami.

Dzisiaj odbudowujemy się w wartościach, w stylu pracy, zarządzaniu, w życiu, w równowadze, w work-life balance, work-life blended i w różnych koncepcjach dotyczących tego, co jest dzisiaj człowiekowi potrzebne do tego, żeby się dobrze czuł. Tym się zajmują HR-owcy. To jest ich praca. HR-owcy w tym czasie byli terapeutami bez superwizji, byli menedżerami zmiany, byli towarzyszami niepokoju, lęku, byli psychiatrami, kadrowymi. Mam ogromny podziw wobec HR-owców, zwłaszcza kiedy słyszę, że zarządzają kilkusetnym zespołem właściwie w pojedynkę. Ilość kompetencji, które muszą posiadać, bez wsparcia i superwizji, ilość tych historii… Zobacz, zostaliśmy postawieni w konfrontacji z globalną stratą.

Traciliśmy wszystko – rodziców, bliskich, poczucie bezpieczeństwa, poczucie przewidywalności naszego życia. Wielu wśród nas wracało do pracy i traciliśmy współpracowników. Przeżywaliśmy żałobę. Skąd człowiek ma wiedzieć, w jaki sposób reagować, kiedy pracownik przychodzi w żałobie, kiedy w zespole ktoś umiera. Myśmy tych kompetencji kompletnie nie mieli. Terapeuci mają swoje specjalizacje w pracy z żałobą. HR-owcy pracowali z żałobą, ze stratą. Pracowali z zespołami, które traciły. To wymaga ogromnej ilości kompetencji. Dlatego myślę, że poziom wypalenia jest znacznie wyższy niż ten, który widzimy, bo HR-owcy zostali w konfrontacji naprawdę z ogromnym wyzwaniem. Powiedzmy, że pandemia się już skończyła. Wojna w Ukrainie poruszyła inny lęk i uruchomiła inne stresory. Zawsze mówiłam, że ludzie, którzy się nie posypali jeszcze w Covidzie, bo ten lęk był przewlekły, powszechny, dotyczył różnych obszarów i my go współodczuwaliśmy. To współodczuwanie było ważne, bo to dotyczyło nas wszystkich, właściwie całego świata. To uruchamiało dużo zaburzeń, np. nerwicę, depresję, czy inne objawy, szczególnie u osób wysokowrażliwych. Natomiast wojna w Ukrainie uruchomiła lęk międzygeneracyjny. Jesteśmy historią lęku.

Jesteśmy pokoleniem, które dźwiga traumy lęku, pokoleniem powojennym. Znamy historię babci, która opowiadała, że dziadek był w Auschwitz czy że w obozach ginęli bliscy. Mamy te historie wdrukowane w nasz ród. Nie da się opowiedzieć, jak bardzo silny lęk uruchomiła wojna w Ukrainie, która jest tak blisko, która pochodzi od człowieka, którego znamy i która pokazała, że niemożliwe jest możliwe. Więc myśmy się kompletnie, jak to się mówi w terapii, zdekompensowali dalej, nie mając de facto zasobów, bo Covid nas już ze wszystkich ogołocił. Więc my i HR-owcy mierzymy się nagle z ludźmi, którym się uruchamiają traumy. To jest niebywale trudny czas. Ja uważam, że my i HR-owcy wyszliśmy poza swoje możliwości, poza swoje zasoby. Oczywiście uważam, że kryzys jest niesamowitym wyzwaniem i jest niesamowitym napędem wzrostu. Cieszę się, kiedy dzisiaj się mówi o zdrowiu psychicznym. Cieszę się, że ludzie w firmach zauważyli, jak bardzo człowiek od ludzi jest potrzebny. Jak jest ważny, że tak naprawdę powinien być w zarządzie. Powinien być doceniany, mieć swój zespół i mieć wsparcie, ponieważ zajmuje się ogromem ludzkich potrzeb. To jest moje zdanie. 

Biorąc pod uwagę lata po pandemii, czas w trakcie wojny i innych wydarzeń lat obecnych i przyszłych, bo nie wiemy, co niesie nam przyszłość, zastanawiam się, jak Twoim zdaniem, może się kształtować w przyszłości ten trend związany z zjawiskami takimi jak zaburzenia, lęki, wypalenie zawodowe czy psychiczne, jeżeli chodzi o świadomość osób pracujących w HR, ale tak naprawdę nie tylko. 

Uważam, że to, co się wydarzyło jest dobre jeśli chodzi o stereotypy związane z pomocą, ze zdrowiem psychicznym, z tabu związanym z chodzeniem do psychologa, psychoterapeuty. To, co się wydarzyło, pokazało, że człowiek silny to ten człowiek, który umie mówić o swoich trudnościach i problemach, że trzeba mówić innym językiem do pracowników, że potrzebne są kompetencje miękkie, że dzisiaj szukamy lidera empatycznego, że liderzy muszą zmienić swoje sposoby zarządzania pracownikami, że język komunikowania wokół zdrowia psychicznego musi się zmienić i na moich oczach to się zmienia. Dzisiaj zainwestowanie w zdrowie psychiczne pracownika jest jednym z najważniejszych zadań firmy. Normą staje się budowanie odporności psychicznej organizacji, a pamiętam jak ruszyliśmy z Mindgram 2,5 roku temu, bo to było w pandemii. 

Nie wiem, czy to dobrze zabrzmi, ale muszę przyznać, że jeżeli chodzi o timing, to w Waszym przypadku był naprawdę idealny. 

Nie chcę mówić o tym w kategorii, że budowanie firmy na traumie i krzywdzie jest czymś dobrym, ale my się tym zajmujemy, zajmujemy się pomaganiem. Całe życie zajmuje się pomaganiem i robię mnóstwo rzeczy charytatywnych, także w kontekście pomagania. Mam poczucie uczciwości wobec siebie, bo oddaję światu bardzo dużo. Ten timing był niesamowity, ale on nie był przypadkiem, tylko wynikał z intuicji moich partnerów biznesowych Jakuba Zielińskiego i Adama Plony. Natomiast ja przez całą pandemię pracowałam. Zrobiłam 130 odcinków poradnika psychologicznego w Onet, czyli programu, który najpierw był codziennie, potem był trzy razy w tygodniu. Pracowałam wtedy jeszcze w Dzień Dobry TVN, ale tak naprawdę na co dzień zajmowałam się analizą zdrowia psychicznego Polaków, to znaczy rozmawiałam z przeróżnymi ekspertami, którzy pokazywali mi, co się dzieje.

Mówili mi o tym, jaka to jest poważna sprawa, jakie to może mieć konsekwencje, jakie są badania, jakie przewidują konsekwencje stanu, w którym się znajdujemy. W jakimś sensie byłam uprzywilejowana, mając nieustająco i na bieżąco update do tego, co się dzieje na świecie. Bardzo długo pracowałam w internecie w Onet, w RASPie, w Wirtualnej Polsce, gdzie zarządzałam contentem skierowanym do kobiet i byłam takim online’owym psychologiem. Przez to bardzo wnikliwie obserwowałam rozwój poradnictwa online w internecie, wejście nowych technologii i dojrzałości psychologii jako nauki w kontekście nowych technologii. To, co się wydarzyło w czasie pandemii, to było przyspieszenie jednej albo dwóch dekad. To by się nie zadziało po obu stronach, gdyby nie było pandemii.

Uznaliśmy, że poradnictwo online jest w porządku. Jest coraz więcej badań, które potwierdzają skuteczność terapii online. Bo to nie chodzi o to, czy to jest online, czy to jest offline, tylko oczywiście chodzi o kompetencje i metodę, która jest dostosowana do problemu. Po jednej stronie jest gotowość specjalistów, żeby wejść w tę przestrzeń, która nam zabiera tę wymianę energii, która jest na żywo. W całej globalnej potrzebie pomagania i potrzebie wsparcia, Polska jest na drugim miejscu po Hiszpanii, jeśli chodzi o najmniejszy dostęp do opieki psychologicznej. To, że my to upowszechniamy, że dajemy dostęp do siebie ludziom w całej Polsce, we wsi czy małym mieście i każdy może, jeśli tylko mamy przestrzeń w kalendarzu, wskoczyć na terapię do Gosi Ohme czy Kasi Kucewicz, to jest wielka zmiana. Po drugiej stronie są ludzie, którzy otworzyli się na tego typu formę pomocy. Widziałam wiele startupów, które upadały. 

Można powiedzieć, że to naturalna ścieżka, bo średnio 8 na 10 startupów po dwóch latach upada. 

Ale te malutkie startupy, to byli młodzi ludzie, którzy przychodzili z narzędziami nowych technologii i próbowali robić zespoły online. I to nie działało, bo ludzie nie chcieli przechodzić na online. I kiedy zobaczyłam, że nagle otwiera się ta wielka przestrzeń, zobaczyłam wielkie autorytety i ludzi, których szanuję, że oni zaczynają to robić, to znaczy, że nasze środowisko otwiera się na to i że nie mamy wyjścia. Potem nagle okazuje się, że to działa. Ja sama jako terapeuta z oporem wchodziłam w online’owe kontakty. Nagle okazywało się, że ta bariera znika. Więc to dojrzewanie po obu stronach, zarówno klienta, czy pacjenta, jak i środowiska psychologicznego spowodowało, że pomyślałam sobie wtedy: Wow, to trzeba robić. To trzeba szybko robić. Ta myśl zrodziła naszą wspólną myśl. Kuba powiedział: To powinny robić przedsiębiorstwa. Biznes powinien dawać opiekę psychologiczną pracownikom.

I tak jak mówisz, na tej traumie, na stresie i tym potwornym kryzysie, w którym jesteśmy, wzrastają firmy, które są związane z pomaganiem, ze wsparciem, z dobrym samopoczuciem, z dobrostanem. Z tego powodu jest też na rynku wysyp takich samozwańczych pomagaczy, ludzi, którzy robią bardzo dziwne rzeczy i szkodzą ludziom. Dlatego tym bardziej wejście w ramy opieki sprawdzonych firm, nie mówię tutaj tylko o Mindgram, ale o firmach, które korzystają z kompetencji terapeutów, ludzi, którzy mają do tego dyplomy, certyfikaty, które sprawdzają, kto jest po drugiej stronie, co się dzieje na rynku, odpowiadają na ogromną ranę i potrzebę osób po drugiej stronie. Z tego powodu jest bardzo duża odpowiedzialność po stronie pracodawcy, żeby jednak dawać ludziom dostęp do rzetelnej, sprawdzonej opieki. 

Mówisz o nowych technologiach i o tym jak one oddziałują na społeczeństwo, o tym jak łatwo się z nimi zaznajamiamy, ale też o różnych ludziach, którzy próbują robić różne dziwne rzeczy w niektórych obszarach. Czy według Twojego, czy też ogólnego dostępu do wiedzy na temat stanu zdrowia psychicznego Polaków i biorąc pod uwagę, że wspominałeś mi przed nagraniem, że jesteś mistrzynią kryzysów, czy to jakoś do tego nawiązuje? Czy chciałabyś rozwijać tę myśl? 

Rzeczywiście jestem fanką kryzysów, bo jestem bardzo zanurzona w psychologii pozytywnej, w takiej psychologii adlerowskiej, która mówi dużo o sprawczości człowieka i mocy wpływu na interpretację tego, co się dzieje. Adler mówił: To, co się dzieje, jest neutralne. To, co Ty przeżywasz, jest interpretacją tego zdarzenia. Czyli, jakby mam poczucie, że mamy wpływ. Mam poczucie, że kryzysy wyjmują nas z tych stref komfortu. One przychodzą, bo mówią, że nam tu nie jest już dobrze. Miałam poczucie, że pandemia jest jakimś boskim sygnałem, czymś, co nam przysłał wszechświat, żeby powiedzieć: Kochani, to nie jest świat, w którym chcecie żyć. To jest świat, w którym za chwilę wszyscy zwariujemy. To jest świat, w którym człowiek jest chomikiem kręcącym się w kołowrotku i że nie żyjemy ze sobą. W ogóle nie żyjemy, my trwamy. Wszystkie obserwacje, badania czy książki, które pokazują, czego ludzie żałują przed śmiercią albo co było dla nich ważne, gdzie popełnili błędy, bardzo często mówią o utracie życia. Oni mówią, że żyliby inaczej. Mówią, że oni tak naprawdę nie dbali o relacje, nie dbali o siebie. Myślę, że pandemia to był właśnie taki sygnał: Człowieku, zatrzymaj się, zastanów się. Ostatnio czytam książkę „7 tajemnic żółwia”, w której żółw Kurma naucza. To jest taka nauka mindfulness w narracji żółwia, który wędruje i opowiada różne mądrości, a także sam się uczy. W pewnym momencie Kurma naucza i mówi: Człowieku, zapomnij siebie, ale się w siebie zatop. Zapomnij siebie, Ty człowieku, czyli przestań biec, nazywać się, przestań się oceniać, kategoryzować, przywiązywać się do jakichś społecznie narzuconych oczekiwań, znaczeń, nazw, ról. Bo my w tym wszystkim tkwimy.

Nasz kołowrotek to jest to wszystko, w co zostaliśmy wmontowani, w co się sami wmontowaliśmy pod wpływem wychowania, środowiska, kultury, kryzysów i innych rzeczy. My w ogóle nie wiemy w środku, kim jesteśmy. Przepraszam, że wchodzę trochę nutę filozoficzną, ale nawet jak pracuję z kobietami, w Lajf noł makeup, to jest to jakby praca u podstaw, bo jak pozdejmujemy te wszystkie rzeczy, czyli nie jesteś Filipem, nie jesteś firmą, przedsiębiorcą, nazwą, nie jestem startuperką, tą kobietą, Ohme i tak dalej. Co jest w moim środku? Czy żyję tu i teraz? Czy wiem, gdzie żyję? To jest mega trudne. Ludzie mówią: Ja w ogóle nie wiem, o co chodzi. Nie wiem o co, chodzi. Żyjemy tym, co jest totalnie zewnętrzne i dla mnie ta pandemia oraz ten kryzys to właśnie taki moment: Zapomnij siebie. Usiądź na chwilę, na sekundę. Usiądź i zatop się. Zastanów czy to naprawdę są Twoje wartości. Czy to, co robisz, ma związek z Twoimi wartościami? Czy żyjesz według własnych potrzeb? Czy w ogóle wiesz, jakie są twoje potrzeby? Czy wiesz cokolwiek o tym, kim dzisiaj jesteś?

To jest taki update, którego nie robimy i myślę, że o tym też są kryzysy. Dzisiaj w Kafce z  Magdą Wdowiak z Biologii Totalnej rozmawiałyśmy oczywiście o koncepcji biologii totalnej, ale też o tym czym jest depresja, czym jest jakiś objaw z ciała, który do nas przychodzi jako sygnał. Nasze ciało często mówi nam, że nie jest dobrze i że coś się dzieje. Mówi: Nie jest dobrze w Twoim życiu. Usiądź teraz na sekundę i się zastanów. Wyjdź z tego, co jest toksyczne. Wyjdź z tego i się zastanów, czy to jest Twoje? Czy to Ci służy? Czy służy Ci życie? Czy służą Ci ludzie wokół Ciebie? Po tym przydługim wstępnie chcę powiedzieć, że ja traktuję kryzysy trochę jako taki dar, jako przebudzenie. One są bardzo trudne… Jak odeszłam z telewizji, to było dla mnie bardzo trudne doświadczenie. Natomiast ten kryzys pokazał mi, że ja się konfrontuję z kryzysem. Umiem zarządzać tym kryzysem, nauczyłam się tego. Może dlatego, że moje życie to był czas od kryzysu do kryzysu i może już jako dziecko zarządzałam trochę kryzysami. Ale oprócz tego przeformatowania, tego powiedzenia sobie gdzieś w głowie z tyłu: Mam wpływ na to, że ten kryzys się wydarza. Mogę powiedzieć: Zwolnili mnie, ale mogę też powiedzieć: Wow, odchodzę stamtąd, żeby robić rzeczy, które są mi bliższe. Czy to mi służyło? Czy to była moja najlepsza wersja siebie? Czy byłam tam naprawdę? Czy to jest może szansa, przestrzeń, żeby zrobić coś nowego? Okazuje się, że tak.

Jestem wdzięczna za to, co dostałam, totalnie biorę te dary. Jestem teraz w zupełnie innym miejscu. Jestem totalnie sobą. Zrobiłam przestrzeń, w której naprawdę mogę być sobą i nie muszę przymierzać tych gorsetów. Ale jestem wdzięczna temu doświadczeniu, bo dzięki temu mogę dotrzeć szerzej i dalej. Mogę tu siedzieć, gadać z Tobą i się nie stresować. Dostałam mnóstwo rzeczy, ale zarządzanie kryzysem to jest zadanie sobie pytań: O czym była ta lekcja? O czym jest ten kryzys? Co on do mnie mówi? Czego to mnie uczy? To nie jest lekcja o tym, dlaczego oni to zrobili, dlaczego to się wydarzyło, dlaczego on mnie zostawił, dlaczego ta pani mnie tak potraktowała, dlaczego oni mnie przesunęli, a dlaczego mnie zwolnili. To, co jest w ich głowach, to ich sprawa. Ważne jest pytanie: O czym jest ta lekcja dla mnie? I dalej: Co mogę zrobić z tą przestrzenią? Jak mogę teraz tym zarządzić? W takich poważniejszych kryzysach jestem totalnie metodyczna. Wiem, że muszę mieć narzędzia, czyli lekarstwa, wsparcie psychologiczne. Ja się udaję po pomoc. Kiedy jest potężny kryzys, zarządzam tym kryzysem. Wiem, że potrzebuję ludzi, być może czasami farmakologii, żeby móc przetrwać, żeby ten lęk, mi jako osobie wysokolękliwej, nie przysłaniał mojego racjonalnego myślenia. Żebym nie zajmowała się w życiu, tylko radzeniem sobie z lękiem, bo to zabiera moją przestrzeń do działania.

Powiem Ci, że mogłabym być takim człowiekiem od kryzysów, bo wiem, co się wydarzy. Wiem, że trzeba dać sobie to przeżyć, że trzeba się skonfrontować z tym, o czym to było, że trzeba sobie dać czas. Wiem, że to boli, że przychodzą różne uczucia. Jeśli tych myśli jest za dużo, to tak jak mówi przewodnik duchowy Mooji, trzeba to zabrać takim magnesem. I ja zawsze to sobie wizualizuję. Widzę wiszące myśli: Ale jesteś beznadziejna. Nie uda Ci się. Zasłużyłaś na to. Więc biorę magnes i sobie to ściągam. Pamiętasz, jak Wojciech Mann w „Szansie na sukces” wybierał piosenki? To jest właśnie takie pyk i nie ma. To jest ważne. Jeśli tylko sobie uświadomisz, że masz na to wpływ. Viktor Frankl, który przeżył Auschwitz, napisał przepiękną książkę „Człowiek w poszukiwaniu sensu”, w której mówi o tym, że nawet w bezsensie przeżywania obozu koncentracyjnego, w którym był, jeśli człowiek nie nadał temu sensu, nie znalazł sensu w trwaniu w tej krzywdzie, w tej potwornie tragicznej sytuacji, to człowiek umierał, bo nie miał nadziei. Żeby wyjść z kryzysu, trzeba znaleźć nadzieję.

Trzeba nadać sens stracie i strasznym rzeczom, które się dzieją, po to, żeby, jak to powiedział kiedyś Qczaj Wyłonić łepek na powierzchnię. Trzeba wychylić łepek na powierzchnię, a tam już będą ludzie, będzie słońce, powietrze. Viktor Frank mówił o filozofii sensu. Adler mówił, żeby nadać taką interpretację, która Tobie służy. Człowiek jako jedyna istota żyjąca, którą znam, ma umiejętność nadawania sensu i interpretacji temu, co się dzieje. I znowu: Czy ja sobie to wybieram? W jaki sposób to odbieram? Jaka to jest lekcja o mnie? Mogę nawet zmieniać historię, która się wydarzyła, żeby była dobra dla mnie i mi służyła. Ja z tych zasobów korzystam. Kryzys jest dla mnie szansą. On mnie wytrąca kompletnie, ale nie skupiam się na tym, co utraciłam, tylko na tym, jak mi to może dzisiaj służyć i idę dalej. Poszłam dalej. I dlatego jestem dzisiaj w Twoim podcaście.

Wspominasz o tych wszystkich zasobach i myślę, że mamy tak szeroki wachlarz, że nasi słuchacze na pewno będą mogli spróbować dostosować do siebie ten, który będzie im najbardziej w danej sytuacji odpowiadał. Myślę, że jest to naprawdę imponujący wniosek i wręcz genialna puenta. To chyba najlepiej podkreśla Twoją autentyczność, o której na początku wspominałaś. W związku, że mówiłeś, że robisz tak wiele rzeczy, prowadzisz wiele projektów, zastanawiam się, który z nich zajmuje Ci najwięcej czasu? Albo, który z nich jest najgłębiej w Twoim sercu? 

Zanim odpowiem, chciałam dodać coś o HR-owcach. Pracując z zespołami, mam poczucie, że HR zasiewa ziarno i jest przewodnikiem, który towarzyszy atmosferze, filozofii i wartością, które są w firmie. Pracując, obserwuję i czuję, że ten człowiek w zespołach, robi swoją robotę niewidzialną nicią. Chcę powiedzieć, że ta robota jest ważna, bo ta frustracja przychodzi. Są liderzy, którym się nie podoba, jest zarząd i są ludzie, którym się nie chce, jest duże wypalenie zawodowe. Robiliśmy badania, w których wyszło, że ponad 80% pracowników czuje dobrostan na poziomie umiarkowanym albo niskim. Ponad 20% ocenia na poziomie bardzo złym. Dobrostan mierzony jako ogólne samopoczucie. Wypalenie zawodowe 46% we wszystkich branżach. Ludzie są zmęczeni.

Natomiast to, co robi HR, to jest taka niewidzialna praca, ale która zasiewa ziarno i ja to ziarno widzę. Wiem, że to kiedyś zakwitnie, że ich, Twoja praca ma sens. Wiem, że to proces i nie widzę tego dzisiaj, nie zobaczę tego jutro czy pojutrze, ale pewnego dnia zobaczę, jak bardzo ta praca miała sens. Zobaczę, jak ten zespół pięknie pracuje, jak bardzo uratowałaś życie niejednej osobie poprzez swoje działania, poprzez swoją postawę. Tak jak nauczyciele mamy moc wpływania na życie ludzi. To jest wielka umiejętność, a praca zawodowa jest ogromną częścią tego życia. Wszyscy jesteśmy w jednym wielkim systemie, w jednym wielkim worze. Człowiek przychodzi do swojego domu, a z tego domu przychodzi do pracy.

HRowiec to taki czarodziej, który może zmieniać tę rzeczywistość. I jeżeli jako HR-owiec np. w korporacji wejdziemy do pracy, to nam się wyda, że to jakiś labirynt niemożliwości. Jeśli nie wyjdziemy z perspektywą wyżej, ponad korytarze, formularze, raporty i zebrania, i nie spojrzymy na swoją pracę z lotu ptaka, nie zauważymy, że jesteśmy tą osobą, która łączy wszystko. Zarządzamy tymi ludźmi i łączymy to wszystko. Najważniejsze jest serce i te mózgi. Muszę wiedzieć, że jestem tym człowiekiem, który tworzy to wszystko. Jestem czapą, która jest nad przedsiębiorstwem. To jest naprawdę mega ważna praca. I wiem, że ona jest czasami niewidzialna, ale ja bym się czuła dumna z tego, co robię. To jest strasznie ważne, żeby sobie na to spojrzeć wyżej i żeby nadać sobie temu właśnie swój własny sens. Że to, co robię, jest bardzo ważne dla firmy. To, co robię, jest bardzo ważne dla mnie i że to jest w ogóle najważniejsze.

Dobra, to wracając do tych projektów, bo o tej pracy HR mówisz naprawdę z pasją, więc zastanawiam się, czy może ktoś z tych projektów także jest najgłębiej w Twoim sercu? 

Wiesz co, najgłębiej w moim sercu są dwa projekty dzisiaj. Jest to Mindgram, który zdobywa różne nagrody, jesteśmy liderem na rynku. Nie mam takiej umiejętności chwalenia się…

Ale to też jest ważne. O sukcesach też trzeba umieć mówić. 

Tak, ale żyję trochę na świeczniku i w takim bardzo ego środowisku, gdzie staram się z tego piedestału schodzić. Zostaliśmy wyróżnieni przez Ernst & Young jako laureaci przedsiębiorcy roku, co jest bardzo dużą nagrodą dla nas jako startupu i kategorii życia psychicznego. Firma rozwija się bardzo dynamicznie, a mnie to tak strasznie cieszy, bo dajemy możliwość korzystania z opieki, wsparcia, rozwoju tysiącom ludzi. Edukujemy, oświecamy.

Pamiętam pierwsze rozmowy w pandemii z firmami, które miały objąć opieką swoje przedsiębiorstwa. Te przedsiębiorstwa po roku edukacji i wielkiej zmiany, która się wydarzała, wracały i mówiły, że teraz już rozumieją. Nie chcieli prezentacji, po co to jest ludziom potrzebne, bo już wiedzieli. Przyszli już na etap on-boardingu i tego, żeby porozmawiać o kontrakcie. To podejście się mega zmieniło. Zmieniło się poczucie odpowiedzialności za zdrowie psychiczne pracowników i poczucie, że to jest ważne dla przedsiębiorstw, że budujemy pewną odporność i że my w pewnym sensie włożyliśmy cegiełkę do tego, żeby zmieniać tę rzeczywistość. W Mindgram w ciągu godziny możesz mieć sesję terapeutyczną, jeśli jej potrzebujesz, jeśli w Twoim życiu dzieje się coś złego. My dzisiaj edukujemy liderów do tego, jak zarządzać ludźmi, jak reagować na kryzysy, jak oświecać swoje zespoły, jak dawać przykład zespołom. My rozumiemy, że to jest ważne. Na moich oczach zmienia się świat i to jest dla mnie super ważne.

Druga rzecz, która jest w moim sercu to społeczność kobiet, która mnie otacza. Kafka jest jakby startupem YouTube’owym, który się bardzo dynamicznie rozwija i mam poczucie, że daję tam dostęp do absolutnie wspaniałych, merytorycznych rozmów dotyczących dobrostanu, psychologii, duchowości. Spotykam wspaniałych ludzi. Wiesz, że byłam w telewizji przez trzy lata, a teraz widzę fantastycznych ludzi, którzy robią niesamowite rzeczy. Dzisiaj jest powszechny dostęp do opieki, wsparcia, rozwoju, well-beingu, duchowości. Ludzie medytują u mnie, a ten licznik nie schodzi. Jest np. 2,5 tysiąca osób i jest 200-300 medytujących przez 5 minut. Dla mnie to jest magia, rozumiesz? Ludzie oddychają wspólnie, wibrują wspólnie. To jest coś niesamowitego i oni to mają za darmo. W tym sensie mam takie poczucie misji. Moja Kafka się tak rozwija, że oni się spotykają w różnych miastach i to są potężne liczby kobiet, które wrzucają zdjęcia, np. Bielsko-Biała Kafka, Poznań Kafka, Łódź Kafka, Oświęcim Kafka. Wiesz, o czym to mówi? Ludzie potrzebują wspólnotowości.

Ja tego nie wiedziałam, bo ja nie miałam celu komercyjnego, żeby to zrobić. Ale ludzie potrzebują wspólnoty, która jest w wartościach, w autentyczności, która jest w wartości pomagania i w wartości siły bycia razem. I uczciwości w wokół tego wszystkiego. I jeśli to się dzieje, to ludzie to czują i chcą tam być. Dzisiaj kobiety bardzo tego potrzebują. 

Wydaje mi się, że każdy z nas potrzebuje być po prostu częścią czegoś, co faktycznie prezentuje te wartości, o których mówisz, prawda?

Tak. Myślę, że przede wszystkim potrzebujemy wsparcia innych. Potrzebujemy robić to w środowisku wzajemnej życzliwości i w jakichś wartościach i granicach, które się dzieją. Ta śmieszna kawka się wydarzyła, bo powiedziałam sobie, że będę codziennie pić kawę z ludźmi, bo przeczytałam w badaniach, że kobiety nie mają rytuału poranka, a rano trzeba dobrze zacząć i trzeba znaleźć czas dla siebie. Muszę zrobić coś takiego, żebyśmy mogły skupić się na sobie przez te 15 minut, stąd ta Kafka’15. Ale to nigdy nie było 15 minut, dzisiaj to było 1,5 godziny. Mówię o tym, bo uważam, że rzeczy najpiękniejsze idą z serca, z intencji. Dużo rozmawiałam z różnymi osobami, które zajmują się intencją. Jeśli Twoja intencja jest intencją czystą, płynącą z Twoich potrzeb, z Twojego serca i jest o Tobie, wtedy dzieją się cuda, wtedy to wychodzi. W biznesie jest tak samo.

Jeśli Twoją intencją było bycie lepszym od kogoś, zarabianie więcej pieniędzy i pokazanie, że masz lepszy dom w swojej miejscowości albo jeśli ona płynęła z jakichś braków, to często się nie wydarza. Dopiero uświadomienie sobie czym jest moja intencja, po co to robię, po co tam poszłam, po co to zrobiłam i zamiana tej intencji na tą, która mi służy, która jest o mnie, która wynika z moich prawdziwych, realnych potrzeb tu i teraz, powoduje, że realizacja projektów, procesów, różnych rzeczy zupełnie inaczej wygląda. Moja intencja wynikała z mojej potrzeby, żeby tu i teraz być z ludźmi i żeby w tym kryzysie, którym przeżywam, otoczyć się dobrą energią.

Ta energia rozprzestrzeniła się na innych, bo inni potrzebowali tego samego i to się wydarzyło punktualnie. Codziennie rano, od poniedziałku do piątku, wstaję i robię Kafkę’15 i uśmiecham się do życia. Mówię sobie: Kurde Gosia, dałaś radę. Pięknie przeszłaś ten kryzys, Gosia. To była Twoja lekcja o tym, kim jesteś. To już koniec. Już nie chcesz żadnego przebrania i gorsetu. Chcesz już tylko tak po prostu, z serca, z psami naokoło, ze szczekaniem, ze zmęczeniem, z tym, czego ludzie potrzebują, czyli z prawdziwością, autentycznością, z Lajf noł makeup. Ja nie jestem od Was lepsza, jestem w wielu rzeczach podobna do Was. Tak się wydarzyło, że umiem gadać w telewizji itd., ale tak naprawdę nie jestem kimś innym. Mam te same problemy, przeżywam podobne kryzysy, mam podobne słabości itd. Lajf noł makeup to jest moja hasło. 

Myślę, że bardzo ważna jest też umiejętność cieszenia się z małych rzeczy, czyli np. każde kolejne udane nagranie, każdy kolejny tydzień, w którym faktycznie tych nagrań było dużo i wszystkie poszły w porządku. To też jest bardzo ważna umiejętność w natłoku tych wszystkich obowiązków, wyzwań i kryzysów, o których sobie rozmawiamy. Zastanawiam się Gosiu, jak odbudowujesz swoją energię po takim trudnym albo normalnym dniu pracy? 

Bardzo mądrze to powiedziałaś i opowiedziałeś o życiu. Bo to jest o życiu. Jeśli nie wyjdziemy z tej ego perspektywy, w której przywiązujemy się do celu, do tego co mamy, chcemy więcej, sukcesu, dajcie mi więcej, żebym coś poczuła. 

Ta granica w miarę osiągania kolejnych rzeczy się jednak przesuwa. 

Owszem. W buddyzmie mówi się: Nie przywiązuj się, ale nie w takim sensie, że nie przywiązuj się do ludzi i nie kochaj, tylko – wszystko tracisz. Bo my wszystko tracimy. Nawet jeśli jest sukces, to za chwilę ten sukces mija i tracisz wszystkie emocje związane z tym sukcesem i odczucie tego sukcesu, im bardziej się przywiązujesz do myśli, że coś będzie, że będziesz coś miał. To nie ma kompletnie sensu, nie przywiązuj się do tego. Ciesz się tym, co przychodzi, bierz do serca i bądź wdzięczny. Dla mnie to jest jedyne, co ma sens. Książka Catrine May „Oczarowanie”, książka Ani Niemczynow „Ciche cuda”. To jest wszystko o tym samym. Nasza energia i nasz sens życia biorą się z małych rzeczy. Nie wiem, co mi się dzisiaj stało, że jestem kaznodzieją, ale życie samo w sobie jest bezsensowne, bo się kończy. Tracimy bliskich ludzi i żyjemy de facto od kryzysu do kryzysu.

Rodzimy się sami. Badania pokazują, że noworodek ma wyższy poziom adrenaliny niż człowiek przy zawale serca. Jesteśmy samotni, przestraszeni i odchodzimy sami. Tak naprawdę odchodzimy sami w swojej głowie, więc gdybyśmy tak popatrzyli na to wszystko, co mija od utraty do utraty, to to nie ma sensu. I po to jest duchowość i rozwój osobisty. Bo jeśli nie zrobisz roboty tutaj, będziesz w nieustającej rozpaczy, to na koniec będziesz w tej rozpaczy. Dlatego ważne jest to przeformatowanie na to, co mówiliśmy – jestem częścią większej całości, jestem kroplą w oceanie. I nie bój się tego, bo jak się rozpłyniesz z oceanem, to jesteś wszechświatem. Niezależnie od religii, którą przyjmujesz, jesteś częścią większej całości. Jesteś częścią swojego rodu, z którego pochodzisz, tworzysz ten ród, on będzie trwał po Tobie, będą inni ludzie. Jesteś częścią energii, religii, filozofii, różnych rzeczy. Jeśli nie spojrzymy, że wkładamy swój mały kawałeczek w dobrostan świata, to nie ma sensu.

Jeśli nie zauważymy cudów, małych zachwytów, małych rzeczy jak uścisk ręki osoby, którą kochasz, która Cię wzięła nagle za rękę i czujesz aksamit tego dotyku czy widoku niesamowitego kolor za swoim oknem, gdy patrzysz w niebo i robisz wow… Wtedy sobie przypominasz te małe rzeczy i już wiesz, po co jest ten trud i to Cię równoważy. Jeśli będziesz zachłanny, jeśli będziesz się przywiązywał i stawiał sobie coraz wyżej, to będziesz w nieustającej frustracji. Najważniejsze jest pytanie: Czy zrobiłeś ze sobą robotę? Bo wtedy wszystko będzie lżejsze. Naprawdę przestajesz się przywiązywać do tych wszystkich nieważnych rzeczy, bo to wszystko płynie. A jak Ci przeszkadza, to bierzesz ten ciężarek i ściągasz magnesem.

Jest taka książka „Polubić poniedziałki” Michała Niewęgłoskiego, nauczyciela medytacji, mojego byłego studenta z SWPS. Uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy. Myślałam, że ta książka jest o poniedziałkach, a to jest w ogóle o życiu, bo Michał napisał tam, że kto nie lubi poniedziałków, ten nie lubi swojego życia. I to jest znowu o tym samym. Jeśli nie osiągniesz równowagi pomiędzy przyjemnością, spokojem, rozrywką i cały czas jest tak, że idziesz do pracy i musisz… 

Znowu ktoś dzwoni, musisz do kogoś zadzwonić, coś się znowu dzieje. 

A potem zachłannie rzucasz się na ten weekend i z zadyszką robisz wszystko. Bawisz się z zadyszką, upijasz się z zadyszką, biegniesz albo robisz tysiące rzeczy, po których jesteś zmęczony. To nie ma sensu. To naprawdę nie ma sensu. Nienawidzisz swojego życia. Nienawidzisz pięciu dni w swoim życiu. Te przestrzenie muszą się przenikać. Nie da się inaczej żyć. Musisz zmienić weekend, odciążyć go, a dołożyć sobie w tygodniu przyjemności i przestrzeni dla siebie, bo tak się nie da żyć.
Ja tak nie żyję. Nie mam czegoś takiego, że idzie poniedziałek i to jest dla mnie jakaś linia graniczna. Jakbyś mnie zapytał o najważniejszą wartość w moim życiu, to myślę, że powiedziałabym wolność. I myślę, że przeszłam dużo kompromisów w życiu, odchodząc z różnych korporacji itd., nie będąc w stanie utrzymać się w takim poczuciu osobistego zniewolenia. To była walka o wolność, może czasami brawurowa. W niewielu rzeczy nie jestem dumna, ale to nie są tylko świetne decyzje.

Bo tak się chyba nie da. Wydaje mi się, że nigdy nie możemy być dumni ze 100% rzeczy, które zrobiliśmy albo które mamy za sobą. Nawet à propos tej równowagi, o której mówisz, to totalnie nie jest możliwe. 

Tak, ale z drugiej strony taka wolność to znaczy, że mam wpływ, chcę go mieć. Że mogę powiedzieć: Słuchajcie, ja nie chcę tak żyć. Nie chcę żyć w takim czymś w tym jednym życiu, które mam. Ja nie mam takiego poczucia. Czasami czuję przestymulowanie i zmęczenie ludzkimi historiami czy emocjami, które współodczuwam i które są dla mnie też zaszczytem współodczuwania. Czasami mam przeciążony umysł i robię różne rzeczy. Trochę medytuję, a właściwie uczę się medytacji. Staram się pracować z oddechem, ponieważ jestem lękowa i przy zbyt dużej stymulacji mam napady lęku, więc muszę dbać o swój dobrostan i robię to różnymi sposobami. W domu mam bardzo dużo świeczek i bardzo dużo aromatów. Zaczęłam zwracać na to wszystko uwagę, robić sobie taki kącik przyjemności, więc jak to  przygotowuję, to mam rytuał do tego. I oglądam mnóstwo seriali. 

Czy są jakieś, które polecasz szczególnie albo jakieś ciekawe, które ostatnio widziałaś? 

Tak. Serial, który polecam wszystkim, nazywa się Ted Lasso. Jest o mężczyznach, o zespole, o współpracy i o liderze. Właściwie to jest o sporcie, ale to jest totalnie dla wszystkich ludzi, którzy pracują w zespołach. Przepiękny serial o wartościach, o męskiej przyjaźni, o męskim przymierzu. Kompletnie inne spojrzenie na mężczyzn, którzy są mi dosyć obcy jako gatunek ludzki, w przeciwieństwie do kobiet, które są mi bliskie. To może zabrzmi, jakbym była fanką piłki nożnej, ale drugi serial, przy którym spadłam z krzesła to serial David Beckham. Nie interesuję się piłką nożną, ale to jest historia o człowieku, który ma niesamowitą psychikę, który naprawdę dźwignął gigantyczny hejt. To jest historia o miłości, o wartościach, wychowaniu, korzeniach, autorytetach, o ludziach, których spotykamy, którzy podają nam rękę i o jakiejś niesamowitej psychice Davida Beckhama, który też w końcu jawi się trochę jako osoba z nerwicą natręctw, jest bardzo bliski, ale też pokazuje siebie w takiej prawdziwości. Jestem totalnie wzruszona tym serialem, on jest tak prawdziwy, bardzo Wam go polecam. Mnóstwo seriali mogłabym polecić, bo myślę, że obejrzałam większość. Lubią seriale o seryjnych mordercach, lubię różne rzeczy sobie opowiadać. 

À propos kryzysów.

Tak, ale też à propos rzeczy, które pokazują ekstremalne, graniczne sytuacje, pokazujące naturę ludzką. To jest zaglądanie do takich zakamarków, bo nie mamy normalnie możliwości podejrzenia człowieka w granicznych sytuacjach. To jest trochę taka nauka o tym, że my bardzo dużo o sobie nie wiemy i że mówienie: Ja bym się tak nie zachował, jest dużym ryzykiem, co już pokazywał w swoim eksperymencie Zimbardo. Postawienie człowieka w warunkach granicznych pokazuje bardzo często coś, czego my kompletnie o sobie nie wiemy. Druga rzecz, która płynie dla mnie z seriali o seryjnych mordercach, tak naprawdę bardzo smutna, jest o krzywdzie z dzieciństwa. Tak naprawdę ci najwięksi seryjni mordercy zostali potwornie skrzywdzeni w dzieciństwie. Oni byli dobrymi dziećmi, które stały się oprawcami przez ogromne krzywdy, których doznali. Jeden z seriali, który pokazuje badania pierwszej psycholog sądowej, chyba Psychika morderców. W tym serialu ona wraz z neurologiem bada największych morderców, np. Bundny’iego i opowiada o uszkodzeniach neurologicznych w mózgu. Mówi, że to są rany z dzieciństwa. Te dzieci są bite, znęcają się nad nimi psychicznie albo fizycznie.

Nikt nie rodzi się zły, ale jest to studium, które pokazuje, że zło człowieka, rodzi kolejne zło i w tym sensie to jest smutne. To pokazuje też, że gdyby tam gdzieś był jeden człowiek, który by tego człowieka uratował, podał mu rękę, np. w okresie nastoletnim, dał mu jakąś protezę akceptacji, pokazał inną drogę, mogłoby być inaczej. Jeden człowiek. Tam jest mnóstwo momentów wahań, kiedy ta część ludzka, wartości miłości, powoduje, że ktoś nie chce tego zrobić. I tam potrzebny jest człowiek. Potrzebna jest ręka i tej ręki nie ma. I to jest takie smutne, że nie pojawił się nikt, kto mógł zapobiec tej krzywdzie, bo tej krzywdzie można było zapobiec.

To taki trochę smutny wątek, ale pytasz mnie, co ja robię. To jest trochę śmieszne, ale odpoczywam, sięgając głęboko we własny smutek. W mojej radosnej filozofii życia mam gdzieś głęboko pokłady smutku, samotności, smutku z dzieciństwa i to jest coś, czym też muszę się zaopiekować. Ja tam też idę, bo wtedy lepiej tworzę. Wtedy jestem bardziej twórcza, ale to już temat na inną rozmowę, na inny podcast. 

Myślę, że to bardzo fajnie zepnie naszą rozmowę na koniec, bo chciałbym Ci zadać pytanie, które nawiązuje do wszystkich aspektów, o których dzisiaj rozmawialiśmy. Gdybyś miała możliwość rozmawiania z istotą, która nazywa się Złota Rybka, czy to prywatnie, czy służbowo, o jaką jedna rzecz byś ją na tę chwilę poprosiła? 

Wiesz, to co mi przychodzi z poziomu racjonalnego i wartości, to jest to, żeby moje dzieci żyły dłużej niż ja, żebym nigdy nie doświadczyła straty swojego dziecka, bo to jest coś, co mnie absolutnie poraża. Z poziomu swojego ego, gdybym pominęła to, co powinnam powiedzieć, to myślę, że bym chciała dostać długie życie, żeby ta rybka mi dała możliwość życia, bo ja tak bardzo kocham żyć i tak bardzo bym chciała jeszcze tyle rzeczy zrobić. Powiedziałabym: Złota Rybko, daj mi jeszcze trochę życia, w zdrowiu i w witalności

I w spokoju też pewnie. W spokoju rozumianym jako spokoju ducha, żeby pomimo tego, co robisz, co Cię spotyka, z czym masz do czynienia…

Myślę, że to nie będzie możliwe. Patrząc na moją babcię, prababcię, moją mamę, taki niepokój i drganie… Myślę, że jest coś organicznego dla mnie w tym drganiu. Ja muszę ciągle balansować między uspokajaniem i drganiem, więc myślę, że to jest element mojej witalności, napędu. Będę musiała się mierzyć ze swoim lękiem, który jest pewnie objawem tego, ale ja daję radę, bo mam moje umiłowanie życia i szukania tych małych cudów, o których mówiłeś, które mnie tak totalnie zachwycają. Im bardziej jestem dojrzała, jestem w stanie docenić drobne rzeczy, docenić ludzką miłość, której doświadczam od innych. Wydaje mi się, że mam jeszcze tyle fajnych rzeczy do zrobienia, bo dużo rzeczy mnie ominęło, gdy biegłam przez tyle lat. Bardzo szybko byłam dorosła i mam wrażenie, że bardzo szybko wydoroślałam. I teraz bym chciała tyle fajnych rzeczy przeczytać, zrobić. Złota Rybko, daj mi jeszcze pożyć. 

Myślę, że to jest fajna, refleksyjna i optymistyczna myśl, z którą możemy naszych słuchaczy zostawić. 

A który Ty jesteś rocznik, dziecko? 

Jestem rocznik 97.

97… Mój syn jest 2003.

To dużo przed nim w takim docenianiu. On ma teraz 20 lat, prawda? 

Ma 20 lat i pracuję ze swoją matką. I okazuje się, mój syn to jedyna osoba, która jest w stanie mnie zdyscyplinować. To jest jedyna osoba, której się boję, jak czegoś nie zrobię. Tak sobie wychowałam swojego lidera, że nawet jak wydaję pieniądze, to się zastanawiam, czy on zaraz nie zapyta, dlaczego tyle wydałam, bo mnie kontroluje. 

Myślę, że dobrze mieć kogoś takiego u swojego boku.

Zwłaszcza w moim chaosie, nie? Moi znajomi dzwonią do niego, bo wiedzą, że jeżeli coś ma być na czas, bo ja mam czegoś przypilnować, to Jurek tego przypilnuje. 

Super, to może w takim razie z Jurkiem się kiedyś uda porozmawiać.

Możliwe, możliwe. Na razie się uczy, studiuje. 

Tak, nauka to jest potęgi klucz, dlatego warto tego niczym generalnie nie zaburzać. 

Myślę, że on tak nie myśli. Myślę, że to młode pokolenie myśli trochę inaczej. 

Ale najważniejsze, że podąża swoją drogą i jest to moja myśl, którą staram się w życiu kierować. 

Wspierajmy tych młodych ludzi, taki mam apel. Mamy bardzo mądre dzieciaki, ale mega pogubione. Spróbujmy trochę pomóc im w tym chaosie. Chaosie możliwości, bo możliwości mają niesamowite, kompetencje większe niż my, ale moim zdaniem są pogrążeni w totalnym chaosie i jesteśmy im strasznie potrzebni. Nie wiem na jak długo, ale jeszcze tak. 

Myślę, że na tym możemy dzisiejszy odcinek zakończyć. To chyba najdłuższy ze wszystkich do tej pory, ale mam wrażenie, że na każdy z poruszonych tematów naprawdę można by jeszcze rozmawiać godzinami.

To był Twój najmniej HR-owy odcinek. 

Tak, ale dlatego nazwałem go odcinkiem specjalnym. Bardzo Ci dziękuję w imieniu naszych widzów i słuchaczy, przede wszystkim za Twój czas, bo to jest w końcu ten najcenniejszy zasób, którym możemy się z kimś podzielić. 

Kurma naucza: Zapomnij siebie i zatop się w sobie. 

Wszystko znajdzie się w polecajkach, dlatego z mojej strony bardzo, bardzo dziękuję.

Bardzo dziękuję za Twoją uważność i za to, że dałeś mi dużo przestrzeni do tego, żebym mogła się wypowiedzieć. Czuję się bardzo zaopiekowana, także bardzo dziękuję i życzę Wam wszystkim dobrego życia. 

moneypl_logo
Nominacja Technologia Roku 2024
Aula Polska logo
Nominacja Aula Polska 2024
EEC Challenge 2023
Finalista EEC Startup Challenge 2023
Innowacyjny Lider logo
Laureat Innowacyjny Lider 2023