Skip to main content
Porozmawiajmy
Logotypy Uni Europejskiej
Logotypy Uni Europejskiej, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - Programu Inteligentny Rozwój i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Informacja o dofinansowaniu

Staffly sp. z o.o. realizuje projekt: „Przeprowadzenie prac B+R nad technologią matchmakingu pracy tymczasowej na podstawie czynników psychometrycznych” realizowany w ramach powierzenia grantu zgodnie z Projektem: „303 Innovation Fund”

Cel projektu: Opracowanie technologii, która umożliwi pogłębioną analizę i profilowanie użytkowników portalu na potrzeby lepszego dopasowania zleceń w celu zwiększenia efektywności wykonywanej przez nich pracy.

Dofinansowanie projektu grantowego: 800 000 PLN

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach Programu Inteligentny Rozwój.

Śledź nas
2024-05-06
# Tematy
Śledź nas

Wywiad z Karoliną Latus, Co-Founderką Super Source Me

2024-05-06

Drodzy czytelnicy, słuchacze i widzowie! Jest mi bardzo miło wśród naszych dzisiejszych gości powitać Karolinę Latus, która znana Wam jest na pewno z Super Source Me. Ostatnio wyróżniona wśród TOP 30 najciekawszych profili na polskim LinkedIn w rankingu My Company Polska. Cześć Karolina, bardzo mi miło Cię u nas gościć.

Cześć Filip! Pięknie dziękuję za zaproszenie do tego podcastu.

Standardowo chciałbym rozpocząć od pytania rozgrzewkowego, które zadajemy wszystkim naszym gościom i gościniom. Jak w kilku słowach, w kilku zdaniach możesz powiedzieć, kim jest Karolina?

To pytanie jest niemalże filozoficzne. Mogę powiedzieć, że zadaję je sobie niemal każdego dnia, bo każde doświadczenie, każdy nowo poznany człowiek, każda rozmowa ma na mnie bardzo duży wpływ i w jakiś sposób mnie zmienia. Ale, żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie, to mogę powiedzieć, że jestem takim szefem kuchni w HRowym świecie, bo mam wrażenie, że mieszam składniki wiedzy i doświadczeń, żeby zaspokoić nie tylko głód ciekawości, ale też, żeby zainspirować do poszukiwania nowych smaków.

Mam nadzieję, że to nawiązanie do kuchni będzie nam towarzyszyć podczas dzisiejszego nagrania. Na samym początku, w kontekście Twojej ścieżki czy też kariery zawodowej chciałem zapytać, skąd zamiłowanie do gotowania z różnych HRowych składników, czy też jakie miejsce HR zajmuje w Twojej kuchni, w Twoim garnku albo po prostu w Twoim DNA?

HR chyba zajmuje dopiero drugie miejsce i to może być zaskoczeniem, ponieważ pierwsze zajmuje biznes. Właściwie w tym HR znalazłam się poprzez moją ścieżkę zawodową, bo mało kto wie, bo już usunęłam to LinkendIna, bo to było dawno, dawno temu, ale ja swoją ścieżkę zawodową zaczynałam w marketingu, w agencjach reklamowych, potem wewnętrznym dziale marketingu w Makro Cash&Carry, a dopiero potem założyłam swoją firmę. Ona wtedy miała niewiele wspólnego z HR, bo założyłam firmę w branży przemysłu ciężkiego w Niemczech. Firma była połączona z firmą polską, a tam prowadziłam kontrakty o dzieło np. w odlewniach. I zaczęłam zatrudniać tak ogromne liczby ludzi, że w pewnym momencie stwierdziłam, czemu nie zrobić agencji pracy tymczasowej w Polsce. I tak się zaczęła moja droga HRowa. W pewnym sensie została wymuszona też przez moje decyzje biznesowe. Razem z moją własną firmą rozwijałam się w HR, czyli sama uczyłam się rekrutacji, potem chodziłam na różne szkolenia, a następnie wraz z moją firmą, z moją agencją zaczynałam robić rekrutacje na coraz wyższe stanowiska, aż na koniec już robiłam head hunting na stanowiska C-level.

Faktycznie tak jak wskazujesz, Twoja ścieżka jest faktycznie dość nietypowa, ponieważ zazwyczaj w momencie nagrywania słyszę o tym, że HR od początku był czyjąś pasją, że od początku ktoś kierował w tę stronę swoją ścieżkę zawodową. Tutaj mamy troszkę bardziej nietypowe, a może nawet kompleksowe podejście, czyli to też na pewno pokazuje, że podchodzisz do tematu właśnie bardziej kompleksowo, ze względu na to, że nie jest to tylko HR, ale także marketing i biznes, którego hybryda na pewno daje tutaj fajne efekty. Wchodząc troszkę głębiej w działalność, każdy z nas ma na pewno różnego rodzaju wyzwania, problemy dnia codziennego, brak czasu i te wszystkie rzeczy, z którymi na co dzień się mierzymy. Jakie są główne wyzwania, z którymi na co dzień mierzysz się w pracy?

Chyba moim największym wyzwaniem jest właśnie interdyscyplinarność. To, że nie ma tak, że jednego dnia zajmuję się tylko jednym wątkiem. Chyba że prowadzę szkolenia, ale to też jest jeszcze inna historia. Natomiast na co dzień zajmuję się HRem, biznesem, kwestiami operacyjnymi, marketingiem i sprzedażą. Od samego początku, jak prowadziłam firmę, mówiłam, że ja nie znoszę sprzedawać i nie będę tego robić. A potem, z biegiem czasu, okazało się, że tak naprawdę w mojej firmie najlepiej sprzedaję ja. I faktycznie nawet pokochałam tę sprzedaż. Więc to jest chyba najbardziej skomplikowane, że trzeba łączyć różne kompetencje z różnych dziedzin.

To prawda. Myślę, że pod tym co mówisz, mogę się na pewno podpisać obiema rękami, ponieważ w Staffly generalnie na co dzień zajmuję się wszystkim i tak naprawdę sprzedaż zajmuje 50-70% mojego czasu i też jest to coś, czego naprawdę bardzo, bardzo, bardzo nie lubię, dlatego myślę, że możemy sobie tutaj śmiało przybić internetowo piątkę. A w kontekście tych wyzwań, czy jest coś, co szczególnie Cię w tej pracy na co dzień po prostu, z ręką na sercu, irytuje?

Może to będzie zbyt idealistyczne, może to będzie naiwne podejście, ale jest jedna rzecz, w ogóle biznesowo-życiowa, która mnie denerwuje. To jest brak etyki pracy i etyki w życiu. Czyli jeżeli na coś się umawiamy, to to robimy. Z tym tematem wiąże się jeszcze asertywność i komunikacja, bo mam wrażenie, że często mówimy tym samym językiem, natomiast nie potrafimy się porozumieć. Ja rozumiem, że są różne sytuacje w życiu, różne rzeczy się zdarzają, wypadają, natomiast ludzie boją się mówić wprost: Słuchaj, dzisiaj nie dam rady. Zamiast tego, z jakiegoś powodu, przestają odbierać telefon. Więc jakbym miała powiedzieć, to jest chyba najbardziej irytująca mnie rzecz, to, że nie ma takiej komunikacji wprost.

Znowu z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że faktycznie ludzie nie potrafią powiedzieć Nie i odwołam się znowu do tej sprzedaży, gdzie myślę, że to ułatwiłoby i wiele Twoich, i moich kontaktów, gdyby faktycznie ludzie, z którymi rozmawiamy, potrafili bardzo wyraźnie, od razu te granice postawić. Generalnie w mojej pracy mam listę kontaktów, paru stronicową listę numerów telefonów, które ode mnie nie odbierają. Czasem stosuję naprawdę różnego rodzaju wytrychy, żeby gdzieś ich zaktywizować, ale tak jak mówisz, zgadzam się z tym, że to naprawdę nie o to chodzi. I myślę, że po tym też mogę się obiema rękami podpisać. Dobrze, powiedzieliśmy sobie troszkę o wyzwaniach, a teraz, żeby wprowadzić trochę pozytywnej nutki w tę naszą rozmowę, powiedz, co powoduje, że po całym dniu pracy stwierdzasz, że to był naprawdę super dzień?

Jeszcze zanim Ci odpowiem na to pytanie, mam świetną anegdotkę odnośnie tego co powiedziałeś. Już lata temu jak zaczynałam swoją przygodę w rekrutacji w swojej firmie, spotkałam na swojej drodze Artura Deninisa, który próbował mi coś sprzedać. I pamiętam, że w pewnym momencie zablokowałam jego numer telefonu właśnie tak jak mówisz. Zablokowałam jego numer i myślałam, że go więcej w życiu nie zobaczę. Jakież było moje zdziwienie, jak wiele, wiele lat później zobaczyłam Artura na kolejnym wydarzeniu branżowym. Artur stanął przede mną i powiedział: Karolina, ja Cię bardzo przepraszam, bo byłem takim parszywym sale’sem. I to się faktycznie już potem zmieniło. Myślę, że osoby, które pracują w sprzedaży, muszą przejść ścieżkę własnego rozwoju, żeby zrozumieć, jak sprzedawać, od takiego parszywego sale’sa, o czym mówi często Maciek Czerwonka, do takiej sprzedaży relacyjnej.

Tak, w pełni się z tym zgadzam i też przyznam szczerze, że na pewno jest to coś, czego osobiście cały czas się uczę. Tak jak na początku naszej rozmowy w innym kontekście wskazywałem, że na pewno popełniam wszystkie błędy, jakie są możliwe do popełnienia, ale staram się z nich wyciągać lekcje. I faktycznie, jeżeli chodzi o budowanie relacji z ludźmi, to przede wszystkim ta empatia i niebycie parszywym tak jak wskazujesz, jest tutaj na pewno o wiele, wiele bardziej miarodajne niż by się mogło wydawać. A wracając w takim razie do naszej nutki pozytywności, to zastanawiam się, co sprawia, że po dniu ciężkiej pracy stwierdzasz, że to był naprawdę fajny i udany dzień?

Dwie rzeczy. W związku z tym, że jestem bardzo poukładana, co zresztą Kasia pewnie potwierdzi, to bardzo lubię jak moja to do lista jest wyczyszczona na zero. A druga rzecz, bardzo zwracam uwagę na to, żeby na bieżąco katalizować emocje, żeby nie siedzieć 8 godzin przy biurku. Zresztą jestem też takim typem, co rano nie funkcjonuje, więc dobrze, że nagrywamy to w południe. Raczej funkcjonuję w drugiej połowie dnia, w związku z czym, tak sobie dzielę dzień, żebym miała czas wyjść na spacer z moim psem, żebym miała czas dobrze zjeść, żeby mieć jakieś przerwy pomiędzy spotkaniami, więc można to nazwać higieną pracy. Jeżeli na koniec dnia mam wszystko zrobione i mam poczucie, że w międzyczasie zadbałam też o siebie, to wiem, że ten dzień był dobry.

Super! Myślę, że to, co nazwałaś higieną pracy jest rzeczywiście tym, co z mojej perspektywy mógłbym polecić, chociaż też wiem, że czasem łatwo się mówi, a jednak czasem pęd dnia codziennego wskazuje na to, że jednak ciężko tę higienę zachować. Ale myślę, że zdecydowanie powinniśmy przynajmniej dbać o to, żeby gdzieś tam z tyłu naszej głowy ta higiena była. A gdybyś mogła sobie wybrać jedną rzecz, którą chciałabyś w swoim życiu zawodowym zmienić? Czyli wyobrażamy sobie taką sytuację, gdzie dostajesz jednorazowo możliwość użycia wszystkich zasobów, które istnieją na tym świecie. Czy jest coś, a jeżeli tak, to co? Co byś zmieniła albo w swojej pracy, albo swojej firmie?

A czy mogę użyć magicznej różdżki?

Tak, zdecydowanie. Miałem to właśnie nazwać możliwością użycia czarodziejskiej różdżki.

To ja bym rzuciła zaklęcie Expecto Patronum, ponieważ jestem wielką fanką Harry’ego Pottera, więc musiałam wpleść ten wątek.

Przedwczoraj oglądałem właśnie część związaną z więźniem z Azkabanu, ponieważ moja dziewczyna też jest ogromną fanką, więc bardzo często powtarzamy.

Dla tych, którzy nie są fanami Harry’ego Pottera powiem, że zaklęcie Expecto Patronum przywołuje takiego ducha opiekuńczego, który walczy na korzyść tego, który rzuca to zaklęcie. I mogę powiedzieć, że czasami prowadzenie firmy to jest samotna droga. Pomimo że jesteśmy z Kasią i fantastycznie się uzupełniamy i to też jest osobny wątek, jak z dwóch zupełnie różnych osób, jeżeli każda z nich jest świadoma, jesteśmy w stanie stworzyć bardzo fajny biznes, natomiast każda z nas prowadzi osobne działalności. Mam wrażenie, że droga przedsiębiorcy jest często samotna i dlatego życzyłabym sobie takie zaklęcie, żeby taki opiekun, mentor był stale, szczególnie kiedy jest np. trudno.

Pogłębiając to pytanie, czy staracie się korzystać z jakichś usług mentora albo osób, które wiedzą, czy doświadczeniem na co dzień Was wspierają?

Tak i nie. To bardzo ciekawe pytanie, bo w pierwszej chwili chciałam powiedzieć, że nie. Natomiast zdarzyła się taka bardzo trudna sytuacja, jak jeszcze miałyśmy większy zespół. Jedna osoba przechodziła przez ciężki okres w swoim życiu. Dlatego ja z Kasią, chcąc podejść do tego tematu bardzo profesjonalnie, empatycznie, zrobiłyśmy konsultację z psychologiem, z panią terapeutką związaną z biznesem – jak sobie poradzić z taką sytuacją, jak rozmawiać z tą osobą, która była u nas w zespole. Dlatego to jest bardziej punktowe niż jest jakaś osoba, jakiś patron cały czas, który nas prowadzi.

Sam osobiście uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy są mądrzejsi ode mnie w różnego rodzaju sferach prowadzenia biznesu, ale tak jak mówisz, nie kompleksowo, tylko bardziej punktowo, z konkretnym wyzwaniem, z konkretnym problemem. Jak mamy okazję się do kogoś takiego zwrócić, niezależnie od tego, czy prowadzimy własną firmę, czy mamy własny zespół, czy może jesteśmy członkiem takiego zespołu, czy też chcielibyśmy lepiej w nim performować, możemy się zwracać do takich osób. Jest to dla mnie naprawdę bardzo, bardzo duża wartość, więc fajnie, że o tym mówisz.

Wydaje mi się, że to też wymaga bardzo dużej dojrzałości życiowej i biznesowej. Na swojej drodze spotykam wiele osób, które prowadzą firmę, ale też menedżerów, którzy bojąc się przyznać, że czegoś nie umieją, robią krzywdę zespołowi, ale też właścicieli, którzy są właścicielami od samego początku, czyli np. nigdy nigdzie nie pracowali. Wydaje mi się, że jeżeli nie mają w sobie przede wszystkim pokory, to ciężko im będzie się odnaleźć potem w biznesie i tworzyć naprawdę fajną, stabilną firmę.

Zdecydowanie się z tym zgadzam. Osobiście mogę przyznać, że mi na mojej drodze pomogło to, że od samego początku w moim zespole miałem osoby, które miały nawet o wiele większe doświadczenie ode mnie. W wieku 21-22 lat próbowałem coś zrobić na rynku HR, bez jakiejkolwiek wiedzy, doświadczenia, co okazało się naprawdę sporym wyzwaniem. I gdyby nie mój zespół czy też moi współpracownicy, na pewno całą masę tematów, z moją wrodzoną niecierpliwością, zabiłbym po prostu na miejscu. I faktycznie wyrachowanie, doświadczenie i znajomość różnego rodzaju kwestii związanych np. z etyką biznesową, z komunikacją, w jaki sposób prowadzić spotkania z pewnymi ludźmi, sprawiło, że jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy teraz. Bardzo im za to serdecznie dziękuję i zawsze będę podkreślał, że jest to dla mnie ważne.

Zostawiając na chwilkę tę strefę zawodową i przechodząc do tej bardziej prywatnej, bo mimo że na co dzień przez 8, czasem 9-10 godzin, staramy się budować firmy, zespoły czy wpływać na to, żeby ten świat polskiego HR był troszeczkę lepszy, to zastanawiam się, co mogliby o Tobie powiedzieć Twoi przyjaciele albo znajomi.

Zacznę od tego, że mam bardzo wysoki próg wejścia do przyjaźni, bardzo wysoki. Jeżeli już kogoś nazywam przyjacielem, to znaczy, że potrzeby tej osoby są na równi z moimi potrzebami. I na pewno moi przyjaciele wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć. Zawsze, w każdym momencie. Druga rzecz, nigdy nie wyjdą z mojego domu z pustym brzuchem. I wracajmy do gotowania, gotowanie to mój osobisty język miłości. Zawsze staram się w ten sposób dbać o moich bliskich i się śmieję, że jak jestem na kogoś zła, to raczej mu jedzenia nie zrobię. Więc po tym można poznać, że ktoś jest mi bliski.

Przygotowałem się do tego spotkania i troszeczkę popytałem. Oczywiście nie będę tutaj zdradzał z imienia i nazwiska, być może w pewnym momencie się myślisz, ale mam takie cztery sformułowania na Twój temat, więc bardzo bym prosił, żebyś je potwierdziła albo im zaprzeczyła i przy okazji też skomentowała. Pierwsze z nich dotyczy faktu, że masz uprawnienia rolnicze.

Zgadza się.

Czy chcesz to jakoś skomentować?

To się zaczęło trzy lata temu. Oczywiście w pandemii dużo różnych pomysłów ludziom wpadało do głowy. Siedziałam wtedy w moim mieszkaniu, w kamienicy na dachu i pomyślałam, że bardzo potrzebuję mieć dom i dużo przestrzeni. Wbiłam sobie coś do mojej głowy, że muszę mieć dużą działkę, nie mogę mieć zwykłej, takiego kwadratu. I kupiłam 1,5 ha działki. Natomiast kupienie tej działki nie było prosto, ponieważ nie byłam rolnikiem. I long story short, dostałam pozwolenie na kupienie tej działki, ale w międzyczasie, w związku z tym, że ja robię wszystkie rzeczy bardzo porządnie od początku do końca, poszłam na SGGW na studia podyplomowe i zostałam rolnikiem.

Czyli gdyby ktoś się zastanawiał nad tym, jak wejść w posiadanie dużego kawałka ziemi, to właśnie Karolina udzieliła nam odpowiedzi. Drugie stwierdzenie dotyczy tego, czego naprawdę bardzo mocno Ci zazdroszczę. Usłyszałem, że jesteś jedną z nielicznych osób, które potrafią założyć biały sweterek i cały dzień się nie uprać. Jak Ty to robisz?

To Kasia musiała powiedzieć, na bank. Dosyć często rozmawiamy o tym białym sweterku. Tak i nie. W ogóle dosyć często się na biało ubieram i Kasia często mi tego zazdrościła. Ale to nie do końca jest prawda. I teraz zdradzę bardzo śmieszną rzecz na mój temat. Dostałam od mojej siostry na gwiazdkę śliniaczek, taki dziecięcy, właśnie przez to, że wiecznie jestem ubrudzona, ale ito przez to, że ja jem na kanapie.

I zdarza Ci się go używać na co dzień? Czy to po prostu była motywacja do tego, żeby bardziej uważnie jeść?

Raczej, żeby sobie stół kupić.

Myślę, że tą umiejętnością niebrudzenia się wszystkim, co akurat masz do jedzenia w ręce na pewno mogłabyś się ze mną podzielić, bo generalnie bardzo rzadko w białych rzeczach chodzę, bo jak mam coś białego na sobie, najlepiej świeżo ubranego, to po prostu jest to najlepszy moment do tego, żeby czymś się pobrudzić.

Dobrze, stwierdzenie numer trzy: gdybyś mogła dostać dowolne zwierzątko, to chciałabyś szopa pracza.

Zgadza się.

Dlaczego?

Bo to są takie słodkie, rozkoszne zwierzątka, które mają chwytne palce, a po drugie to jest taki miks psa z kotem i dla mnie to jest niesamowite. A poza tym są rozkoszne.

A czy gdybyś dostała pytanie na rozmowie rekrutacyjnej np. jakim zwierzęciem chciałabyś być, to czy powiedziałbyś, że szopem praczem?

Nie, nie chciałam.

A co byś powiedziała?

Zaraz wrócę do tego pytania, ale nie, bo szop pracz często siedzi w śmietniku i nie wiem, czy to byłoby wtedy dobre skojarzenie u potencjalnego rekrutera. Natomiast mam mega alergię na taki rodzaj pytań, z tego względu, że uważam, że rekrutację należy prowadzić w taki sposób, aby przede wszystkim można było porównać odpowiedzi kandydatów między sobą. A nijak nie da się porównać i nie bardzo wiadomo, co z taką odpowiedzią zrobić, bo jeden chce być komarem, a ktoś inny lwem i nie ma tu dobrej ani złej odpowiedzi. Kiedy słyszę, że ktoś zadaje takie pytania, to raczej wiem, że nie wie co robi.

Tak, zdecydowanie się z tym zgadzam. Myślę, że możemy śmiało się tutaj zgodzić, że jesteśmy przeciwko takim typom patologii w rekrutacji, których chcąc nie chcąc, na pewno jest jeszcze na rynku sporo. Ostatnie ze stwierdzeń, które przygotowałem: lubisz sportowe samochody. Chciałbym, żebyś na ten temat też nam troszkę więcej opowiedziała.

Faktycznie, już jak byłam mała, byłam zakochana w Audi TT. Co prawda tego Audi TT nigdy nie miałam. Dostałam chyba na 18 urodziny czy któreś taką miniaturkę, resorak tylko większy. W ogóle bardzo często się bawiłam samochodami jako mała dziewczynka. To też takie nietypowe, bo były Barbie i były samochody, więc te samochody się tam cały czas przewijały. Natomiast faktycznie pracując w Niemczech, to były kontrakty, które były bardzo duże, na naprawdę milionowe kwoty. Mam wrażenie, że Niemcy dużo większą zwracają uwagę na formy reprezentacyjne. Więc teraz myślę, że już mam taką dojrzałość, że bym machnęła pewnie na to ręką, ale wtedy niewiele myśląc, korzystałam z tego, że mogę, że mam takie możliwości. I faktycznie miałam dwa sportowe samochody, dwa Mercedesy i byłam w nich totalnie zakochana. Natomiast ten etap mam już za sobą, ale miłość do sportowych samochodów na pewno została.

Czyli rozumiem, że wymieniłaś sportowe samochody na jakieś bardziej kompaktowe, funkcjonalne? Czy jak to teraz wygląda?

Tak, jeżdżę Skodą, więc z Mercedesa na Skodę i absolutnie się tego nie wstydzę. To była śmieszna historia, w zeszłym roku, jak miałyśmy premierę podręcznika w Czechach w języku angielskim. Kasia prowadziła wtedy prezentację na scenie i powiedziała, że można pisać maile do osób z Czech: Zamień Skodę na Mercedesa. I to wywołało olbrzymie oburzenie, a ja z kolei w drugą stronę poszłam.

Tym bardziej że Skoda to faktycznie czeskie dobro narodowe, więc myślę, że na pewno tą historią bardzo fajnie by się można w ten rynek jakoś tam wpasować. Jak już jesteśmy troszkę przy tematach zmian i innowacji, chciałam jeszcze Cię podpytać z racji tego, że na co dzień bardzo mocno jesteśmy obecni w świecie czy to technologii, czy to właśnie innowacji, jakie jest Twoje osobiste podejście do innowacji, czy to produktowych, czy to procesowych?

Przede wszystkim chyba bym zrobiła definicję innowacji. Czasami jak obserwuję konkursy związane z innowacjami w HR i patrzę na projekty, które biorą udział, to dla mnie żaden z tych projektów nie jest innowacyjny. To są kreatywne pomysły, natomiast nie są innowacje. O innowacje tak naprawdę trudno, bo wiele rzeczy już zostało wymyślonych, dlatego najpierw wyjdźmy od definicji innowacji. Jeżeli faktycznie mówimy o rzeczach nowych, których jeszcze na rynku nie było albo o sposobie, którego jeszcze nie testowaliśmy, to jestem na tak. To jest w ogóle taka moja zasada w biznesie i w zarządzaniu ludźmi, że jeżeli mówisz, że czegoś się nie da, to ok, ale dopiero wtedy, jeżeli tego spróbowałeś. Jeżeli nie spróbowałeś, to nie zakładaj. Więc próbujemy nowych rzeczy, oczywiście wiele razy się wywrócimy próbując, natomiast należy zadziałać.

Tak, w odniesieniu do tego, czym my się tutaj na co dzień zajmujemy, troszkę się zastanawiałem ostatnio, jak to u nas wygląda i myślę, że doszedłem do wniosku, że mnie najbardziej w dochodzeniu do jakiegoś celu fascynuje właśnie ta droga. Czyli ta droga, która jest kręta, wyboista, długa, skomplikowana, obarczona masą niepewności, trudności, błędów, porażek. Ale to jest faktycznie coś, co jak się czasem spojrzy za siebie, jest dla mnie naprawdę fascynujące w kontekście innowacji, budowania czy też nawet wdrażania innowacji. Więc myślę, że tutaj mamy ze sobą bardzo dużo wspólnego i myślę, że pewnie taką puentą moglibyśmy powolutku zmierzać do brzegu. Myślę, że naprawdę fajnie omówiliśmy kwestie związane z Twoją ścieżką zawodową, a z drugiej strony z Twoimi osobistymi preferencjami, nawet powiedzieliśmy, jakie zwierzątko chciałabyś mieć, jak byś mogła mieć wszystkie na świecie.

Ostatnie pytanie, które zadajemy wszystkim naszym gościom w Mistrzyniach i Mistrzach HR, czy masz jakieś polecajki, filmowe albo książkowe, które chciałabyś polecić ze swojej perspektywy naszym słuchaczom, czyli zapewne główne przedstawicielkom/przedstawicielom branży HR?

Nie byłam przygotowana na to pytanie, ale jak przyszło mi do głowy, to powiem. Jest to książka niezwiązana z HR Czasem czuły, czasem barbarzyńca. To rozmowa terapeuty ze swoim klientem i nie wiem czemu mi przyszła do głowy, ale mam taką zasadę, że mówię to, co pomyślę. Patrzę, że leży przede mną książka Startupowcy, którą zaczęłam czytać i dość mocno mnie wkręciła, więc z punktu widzenia biznesowego zdecydowanie polecam.

Pierwszego tytułu nie znałem. Co do Startupowców mogę się zgodzić. Czekałem tylko aż Krzysiu Domaradzki z Arturem Kurasińskim ją napiszą i jeszcze w przedsprzedaży moją kopię z autografem udało mi się dostać. Zdecydowanie polecam ją wszystkim fanom innowacji, ale nie tylko. Jest tam bardzo dużo o dochodzeniu, czasem różnymi nieszablonowym ścieżkami do czegoś naprawdę fajnego, więc myślę, że na pewno każdemu, kto chciałby się w jakiś sposób zainspirować z ręką na sercu mogę ją polecić.

W tym miejscu chciałbym postawić może nie kropkę, ale przecinek, ewentualnie średnik, by zostawić sobie furtkę do tego, żeby naszą rozmowę przy jakiejś okazji dokończyć. Z tego miejsca w imieniu naszych wszystkich słuchaczy i widzów chciałem Ci bardzo serdecznie podziękować za Twój czas i za Twoje przygotowanie, ponieważ myślę, że stało tutaj na naprawdę wysokim poziomie. Mam nadzieję, że do niedługiego zobaczenia albo usłyszenia.

Dziękuję ślicznie i do zobaczenia na żywo albo na LinkedIn.

Zapisz się do naszego
newslettera

Regularnie otrzymuj aktualne informacje i wskazówki dotyczące zarządzania talentami w procesie rekrutacji

moneypl_logo
Nominacja Technologia Roku 2024
Aula Polska logo
Nominacja Aula Polska 2024
EEC Challenge 2023
Finalista EEC Startup Challenge 2023
Innowacyjny Lider logo
Laureat Innowacyjny Lider 2023