Skip to main content
Porozmawiajmy
Logotypy Uni Europejskiej
Logotypy Uni Europejskiej, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - Programu Inteligentny Rozwój i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Informacja o dofinansowaniu

Staffly sp. z o.o. realizuje projekt: „Przeprowadzenie prac B+R nad technologią matchmakingu pracy tymczasowej na podstawie czynników psychometrycznych” realizowany w ramach powierzenia grantu zgodnie z Projektem: „303 Innovation Fund”

Cel projektu: Opracowanie technologii, która umożliwi pogłębioną analizę i profilowanie użytkowników portalu na potrzeby lepszego dopasowania zleceń w celu zwiększenia efektywności wykonywanej przez nich pracy.

Dofinansowanie projektu grantowego: 800 000 PLN

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach Programu Inteligentny Rozwój.

Śledź nas
2024-02-07
# Tematy
Śledź nas

Wywiad z Zosią Walą

2024-02-07

Dzisiaj naszym gościem jest nie byle kto, Zosia Wala, COO w HireOne. Cześć Zosiu, bardzo miło jest mi gościć Cię w naszym skromnym podcaście

Cześć Filip. Mnie też jest bardzo miło i dziękuję za to, że zostałam zaproszona do podcastu i mam szansę z Tobą porozmawiać, bo poznanie Cię uważam za mój duży sukces zawodowy. Bardzo się cieszę, że możemy się spotkać, porozmawiać i dać słuchaczom trochę większy kontekst tego co się dzieje w HR. 

Będziemy mieli okazję lepiej Cię poznać, od zawodowej, ale mam nadzieję, że też od osobistej strony. Zgodnie z naszą tradycją na początku będzie pytanie rozgrzewkowe – zakładając, że mam przed sobą nieznajomą osobę, której bym o Tobie opowiadał, kim jest Zosia? Jak byś się określiła? 

To całkiem dobre pytanie, bo myślę, że Zosia ma wiele twarzy. Na pewno Zosia prywatna jest trochę inną Zosią niż ta zawodowa. Myślę, że każdy z nas ma różne maski, które przybiera na różnych płaszczyznach swojego życia. Zosia w prywacie jest z jednej strony kanapowcem, ale z drugiej strony uwielbia naturę i spędzać ten czas dwojako. Jest kochaną i ciepłą osobą, która bardzo dba o swoich bliskich, natomiast od strony zawodowej też jest ciepłą i wyrozumiałą osobą, ale tutaj dochodzi czynnik takiej stanowczości i uporu, chociaż to jest coś, nad czym jeszcze pracuje.

Zrozumiałam w swojej ścieżce zawodowej, że bycie w 100% miękkim też nie jest dobre, tak samo jak bycie w 100% twardym. To nawiązanie do Jednominutowego managera, gdzie była wzmianka o tym, że i tak źle, i tak niedobrze. Także szukam tego złotego środka, jak być najlepszym managerem, liderem dla swojego zespołu. 

Wydaje mi się, że sam HR jest od zawsze obecny w Twojej karierze. Zastanawiam się, co sprawiło, że skierowałaś w stronę tej branży swoje kroki zawodowe. Twoja historia pokazuje, że przyszło Ci to zupełnie naturalnie, ponieważ pierwsze obowiązki związane z HR wykonywałeś już w swoim pierwszym zawodzie, który podjęłaś, prawda? 

Dokładnie! To jest niesamowite, jak czasem los nas kieruje w stronę naszego zawodu. Prawdę mówiąc, przez cały okres dzieciństwa i nastoletniości byłam przekonana, że będę weterynarzem. Odkąd byłam małym dzieckiem, mówiłam, że kocham zwierzątka i chcę być weterynarzem, ale w międzyczasie, rozmyślałam, robiłam taki check-up swojego życia i zauważyłam, że zawsze bardzo dużo czasu poświęcałam ludziom, np. jako przewodnicząca w szkole, w klasie jako skarbnik. Cały czas chciałam być blisko ludzi i dbać o zarządzanie zasobami ludzkimi. W szkole robiłam to w taki szkolny sposób, a na tę ścieżkę zawodową weszłam na początku absolutnie nieświadomie. Zrezygnowałam z weterynarii, ale z wykształcenia jestem technikiem weterynarii. Zamknęłam jednak zawodowo ten aspekt, bo zrozumiałam, że za bardzo kocham zwierzęta, żeby być weterynarzem i postanowiłam pójść do pracy biurowej.

Serducho cały czas mówiło: Spróbuj się w tym biurze, to nic nie szkodzi. Na początku nie udało mi się dostać do biura, ale dostałam się do sklepu. Tam szybko awansowałam, po paru miesiącach zostałam kierownikiem. Byłam dziewiętnastolatką. Byłam bardzo młoda, nieprzygotowana do tego stanowiska, ale starałam się poradzić z zarządzaniem grafikiem, prowadzić rozmowy rekrutacyjne. Pamiętam, że to wszystko było robione na wariackich papierach. Używałam bardzo dużo intuicji, to mi pomagało w tym, żeby jak najlepiej zarządzać, na posiadane wtedy umiejętności.

Myślę, że to jest moje DNA – być blisko ludzi, słuchać ich, rozmawiać i znajdować wspólne rozwiązania. Zawsze mi zależało, żeby nie być osobą, która siedzi na wózeczku i pogania, tylko tą, która razem ciągnie ten wózeczek i mówi: Damy radę. Poradzimy sobie. Jak nie drzwiami, to oknem. Tak też się wydarzyło, że jestem tutaj. Pracuję w naprawdę fantastycznym zespole rekruterek i dziewczyn od sprzedaży. Pozdrawiam wszystkie moje koleżanki z HireOne. Myślę, że to wszystko kierowało mnie do tego, żeby być tutaj, żeby jak najwięcej mówić o tym, jak ważne jest rozmawianie z pracownikami i pracowanie ze swoimi przekonaniami. 

Z tego co mówisz, de facto Twoje życie kręci się wokół ludzi od samego początku. Mówiłeś też o szybkich awansach i z mojej perspektywy mogę śmiało powiedzieć, że pewnie masz to we krwi. Wiem też, że bardzo szybko awansowałaś w strukturach HireOne, co od razu zwróciło moją uwagę na Twoje kompetencje menedżerskie, które na pewno bardzo szybko się ujawniły i które potwierdzam, znając Cię także prywatnie. Czy jest coś, co chciałabyś opowiedzieć nam o tym, jak wyglądają procesy HR, procesy rekrutacji HireOne z Twojej perspektywy? 

Jeśli chodzi o kwestie wewnętrznych rekrutacji, to wygląda trochę inaczej niż w rekrutacjach zewnętrznych. Jeżeli szukamy osoby z zewnątrz, ten proces jest na pewno bardziej poukładany, ponieważ częściej się zdarzało zatrudniać osoby z zewnątrz. Mamy przygotowany cały proces rekrutacyjny oraz to jakimi kanałami docieramy do kandydatów. Oczywiście proces onboardingu też jest zaplanowany, natomiast chciałabym zwrócić uwagę, że nie da się opracować onboardingu tylko raz. Ten proces jest żywy i zawsze trzeba go dostosowywać do standardów, jakie mamy narzucane przez rynek i przez stanowisko, na jakie rekrutujemy.

Natomiast jeśli chodzi o rekrutacje wewnętrzne… Mój awans wyszedł bardzo naturalnie, bo ja od samego początku zajmowałam się operacyjnymi aspektami w HireOne. Można powiedzieć, że pierwsze pół roku pracy to było takie wdrażanie się, usprawnianie różnych procedur, aspektów i procesów operacyjnych. Natomiast po połowie roku zapadła już decyzja, że faktycznie mam kompetencje, żeby wejść na to stanowisko. Wypracowywaliśmy to dość naturalnie z szefem w ramach naszej komunikacji, naszych rozmów. Najwięcej współpracuję od strony biznesowej z moim szefem Krylo. Jestem tą osobą, która docelowo miała się zajmować HR od stron operacyjnych, wdrożeń różnych narzędzi, czyli wszystko, co jest związane z wewnętrznymi politykami firmy, zostało przydzielone mnie. Czy wyszło? Myślę, że tak jak życie. Raz wychodzi, raz nie wychodzi. Nie myli się ten, kto nie próbuje. Awans to nie są tylko kwiatki i unicorny.

To jest też bardzo ciężka praca i z każdym awansem wiąże się poczucie odpowiedzialności. Na moim stanowisku jest to poczucie odpowiedzialności za zespół, ale tak naprawdę to za całą firmę jest bardzo duże. Myślę, że trzeba mieć na uwadze, że zawsze przy awansie musimy zadać sobie pytanie: Czy my mamy zasoby, nie tylko kompetencyjne, ale też psychiczne do tego? Czy jesteśmy w stanie udźwignąć ten ciężar odpowiedzialności? Kiedy jest super, to naprawdę jest super, ale kiedy przychodzą problemy… Naprawdę musimy zadać sobie to pytanie: Czy jesteśmy w stanie poradzić sobie z tymi problemami i jak sobie z nimi radzimy? Moim celem zawsze jest, żeby jak najbardziej uchronić zespół przed różnymi skutkami, bo ludzie są dla mnie najważniejsi i myślę, że tu postawię kropkę. 

Zastanawiam się, jak w ogóle ze swojej perspektywy rozumiesz rolę HR Managerów. Mówiłaś o wdrażaniu i zmienianiu aspektów operacyjnych, o poczuciu odpowiedzialności za zespół i za całą firmę, czyli niejako o tym, że czasem trzeba samemu wziąć sprawy w swoje ręce i po prostu coś wdrożyć albo zmienić. Zastanawiam się, czy Twoim zdaniem rola HR Managerów zmieniła się na przestrzeni lat i czy będzie się zmieniać w przyszłości? Jeżeli tak, to w którą stronę? 

Myślę, że ta rola się zmienia, bo jakbyśmy się zastanowili, to 20 lat temu, gdy usłyszeliśmy, że ktoś jest HR-owcem, to kojarzyliśmy to z panią, która siedzi w kadrach i tak naprawdę ma w nosie to, co się dzieje z firmą i jak czują się w niej pracownicy. Teraz mamy HR Managerów, HR Business Partnerów czy Head of HR, czyli bardzo różne rozgałęzienia w branży HR, więc myślę, że to stanowisko jak najbardziej ewoluuje i rozszczepia się na różne stanowiska. Przypomnij mi, proszę, jaka była druga część pytania? 

Czy Twoim zdaniem ta rola zmieniała się na przestrzeni lat i czy będzie się zmieniać w przyszłości?

Tak, na pewno. Myślę, że wyczerpałam ten temat, odpowiadając na podstawie tych 20 lat. Jestem na rynku pracy od 10 lat i myślę, że te ostatnie 10 lat było bardzo decydujące. Przecież nigdy w życiu bym nie pomyślała o tym, że będę HR Managerem, bo te 10 lat temu nie mówiło się jeszcze o menadżerach i kierownikach. Stanowisko kierownika było kojarzone z kierownikiem w sklepie. Bardzo mało się wtedy mówiło o zarządzaniu ludźmi zwłaszcza w kontekście ich dobrostanu, samopoczucia w firmie. Dopiero później okazało się, że koszty zatrudnienia nowego pracownika na miejsce pracownika niezadowolonego są dużo wyższe, bo to nie tylko koszt zatrudnienia, ale też koszt niezadowolonego pracownika, który idzie w świat i musimy o tym pamiętać.

Myślę, że będziemy cały czas iść do przodu w ewolucji HR-owców pod kątem rozwiązań dobrostanowych, utrzymywania relacji z pracownikami i tego jak czują się w firmie. Mam nadzieję, że HR-owcy będą mieli też dużo do powiedzenia w kwestii tego jak budować firmę pod kątem tego dobrostanu. 

Jedna rzecz w Twojej wypowiedzi przyciągnęła moją uwagę – ten niezadowolony pracownik, który potem może np. pisać o naszej firmie jakieś niepochlebne komentarze w internecie. Myślę, że to „marzenie” każdego HR Managera czy rekrutera. Zastanawiam się, czy możesz wskazać jedną rzecz ze swoich obserwacji, którą większość osób związanych z rekrutacją robi źle, a może to robić dużą różnicę w kontekście procesów lub generalnie brania np. odpowiedzialności za firmę albo za zespół? 

Przekonania. Praca na własnych przekonaniach i zakładanie z góry czegoś. Powiem z własnego doświadczenia, bo bardzo się na tym przejechałam, że jeżeli mi się wydaje, że coś jest oczywiste, to nie musi być oczywiste dla drugiej strony. Można to przekuć zarówno na rekruterów, na HR Managerów czy HR BP. To naprawdę może bardzo skaszanić robotę, bo nie ma nic gorszego niż niesłuchający rekruter albo HR-owiec, który uważa, że wie lepiej.

Tak, myślę, że odwołując się do subiektywizmu, np. w procesie rekrutacji bardzo często staramy się dobierać osoby na podstawie podobieństwa do siebie. Osoba, z którą mamy lepsze flow lub super nam się z nią rozmawia, jest przez nas z automatu promowana bardziej niż osoba, z którą to flow niekonieczne na pierwszy rzut oka jest, więc powinniśmy o tym pamiętać. A czy masz jakieś rady dla osób, które postawiły sobie za cel w roku 2024 prowadzić swoje rekrutacje lepiej, bardziej efektywnie, czy po prostu skutecznie?

Wychodzić poza schemat i bardzo często zadawać sobie pytania – po pierwsze: Po co to robię? A po drugie: Czy to, co robię, ma sens? Ale nie w kontekście takiego negatywnego nastawienia – Moja praca nie ma sensu. Kiedy zaczynamy proces rekrutacyjny, zastanówmy się, czy ta metoda jest dobrą metodą rekrutowania na konkretne to stanowisko. Z własnego doświadczenia wiem, że jesteśmy w stanie zamknąć rekrutację, zarówno BASO, rekomendacjami, x-ray searchem, typowo na LinkedInie, w mailach. Wszystko zależy od danego stanowiska. I myślę, że dobrze jest ułożyć sobie checklistę procesu rekrutacyjnego, gdzie pierwszym punktem jest zastanowienie się, jak dobrze zrekrutować daną osobę i na jakim stanowisku jest ta osoba. Możemy szukać office managera, ale to nie oznacza, że ta osoba jest zawsze office manager, bo jej stanowisko w innej firmie może się zupełnie inaczej nazywać. To jest moja złota rada, która bardzo mi pomogła w procesach rekrutacyjnych,  kiedy ja byłam rekruterem, bo na każde stanowisko inaczej się rekrutuje. 

A czy kierujesz się intuicją w podejmowaniu decyzji? Jeżeli tak, to jak dużą rolę u Ciebie odgrywa? 

Myślę, że moja intuicja jest bardzo wyostrzona, tylko to ja nie zawsze chcę jej słuchać. Miałam takie sytuacje, nie tylko zawodowe, ale też prywatne, kiedy moja intuicja podpowiadała mi – Słuchaj, coś jest nie tak, a ja macham ręką – Nie, nie. Jest ok. I okazywało się, że jednak nie jest ok. Także myślę, że moja intuicja działa bardzo dobrze, tylko moja relacja z nią nie zawsze jest ok. Cały czas jeszcze uczę się jej słuchać, ale też zadawać sobie pytanie – Czy to na pewno intuicja, czy jednak lęk? Bo lęk jest nieodzownym elementem mojego życia i od wielu lat pracuję, żeby nie kierować się lękiem. W moim poczuciu intuicja i lęk były często blisko siebie, tzn. ciężko było mi to zdiagnozować. I myślę, że dlatego jest mi tak ciężko podać sobie rękę z intuicją, ale im częściej z tej intuicji korzystam, tym jest lepiej.

Chociaż to nie oznacza, że podejmowanie decyzji wyłącznie na podstawie intuicji jest dobre, bo im bardziej strategiczna decyzja, tym bardziej musimy się zastanawiać nad jej merytorycznymi aspektami, często też prawnymi. Dlatego kiedy podejmuję decyzje związane z firmą, to zawsze omawiam je zarówno z szefem, z osobami, które są włączone w ten proces, ale też z prawnikiem. I robię to też w prywacie. Słuchajcie, zawsze musi być prawnik. 

Na podstawie tego co mówisz, mam radę dla słuchaczy. Jeżeli macie jakiś problem, z którym nie wiecie, w którą stronę iść i gdzie skierować swoje działania, to polecam zwrócić się do Zosi, która zapyta o to swoją intuicję i na pewno będziemy wtedy wiedzieć o wiele więcej.

Zapraszam. (śmiech) 

Zostały mi jeszcze dwa obszary, które chciałbym poruszyć. Pierwszy z nich dotyczy technologii, która jest nieodzowną częścią naszego życia, szczególnie w kontekście wsparcia czy automatyzacji codziennej pracy. Czy są jakieś narzędzia, których używasz w swojej pracy albo bez których w ogóle nie wyobrażasz sobie swojej codziennej pracy?

Trochę tych narzędzi się przewinęło przez moje ręce. Nie jest tajemnicą, że jestem ADHDowcem, więc nie ukrywam, że jeśli chodzi o organizację czasu pracy, to mam z tym problem. Próbowałam różnych narzędzi… Trello, nietrello i tak dalej. I nic mi nie pomagało. Natomiast to, co najczęściej mi pomaga to pisanie notatek. To było zawsze pomocne, natomiast można powiedzieć, że jest to dość archaiczne narzędzie. I teraz przymierzam się do Timeulara. Nie wiem, czy kojarzysz to narzędzie? Służy do trackowania czasu pracy.

Natomiast jest też w tym taki fizyczny tracker i to jest coś, co mnie przekonuje, bo jako ADHDowiec zapominam np. wpisać, ile czasu poświęciłam na pisanie maili. Przy tym trackerze sprawa jest ułatwiona, bo to jest kostka, która w odpowiednio ustawionej płaszczyźnie zaczyna zliczać nam czas pracy w danym obszarze, który jest przez nas dowolnie nazwany. Dlatego mój 2024 będzie stał przede wszystkim pod znakiem Timeulara, natomiast przymierzam się też do Asany. Jednak nie chciałabym powielać narzędzi, więc mam duży znak zapytania pomiędzy Asaną i Timeularem, bo nie wiem, czy to na moim stanowisku nie będzie powielać tego pisania, bo też nie widzę sensu w trackowaniu pracy trackowanej.

Nie wiem, czy dobrze to wyjaśniłam, natomiast myślę, że niezależnie od tego, na jakim jesteśmy stanowisku, organizacja czasu i trackowanie czasu pracy jest istotna pod kątem badania naszego przeładowania pracą. Miałam taki moment na obecnym stanowisku, że było bardzo dużo rzeczy do zrobienia i nagle zrezygnowałam z pisania notatek. Zatrzymałam się w pewnym momencie i mówię sobie: Nie, ja muszę to wszystko spisać. Jak zaczęłam spisywać, ile mam teraz na głowie, dotarło do mnie, że Zosia jest jedna, a tasków jest czterdzieści. Dlatego szalenie istotne jest to, żeby jednak zapisywać, niezależnie czy w formie notatek na kartce, czy np. w Excelu. Każdy niech sobie znajdzie swoje narzędzie, ale niech pamięta o tym, żeby to robić. 

Pod koniec swojej wypowiedzi poruszyłaś istotny temat przeładowania pracą, czyli zjawiska, które wielu z nas towarzyszy na co dzień. Zapytałbym, czy miewasz  momenty zwątpienia, ale przypuszczam, że każdy je ma, więc nie chcę tutaj pudrować rzeczywistości. Ale zastanawiam się, jak sobie radzisz w momencie, w którym czujesz, że to jest dla Ciebie too much?

Tak, każdy ma momenty zwątpienia. Każdy ma momenty wypalenia i to jest absolutnie normalne, w szczególności patrząc na to, w jak bardzo dynamicznym środowisku żyjemy. Z roku na rok mam wrażenie, że nasze życie nabiera coraz większego tempa, więc to wypalenie będzie niestety nieodzowną częścią naszego życia.

Odpowiadając na Twoje pytanie, w takich momentach poświęcam jeszcze więcej czasu na prywatę, czyli przede wszystkim na pasję. Moją ogromną pasją jest jazda konna. Mam swojego konia i myślę, że on jest jednym z moich większych remediów na te gorsze czasy. Kiedy przekraczam próg stajni, zapominam o problemach. Czuję, że nie mają aż takiego znaczenia w całym moim życiu i wtedy znajdują się rozwiązania.

Natomiast, myślę, że kiedy mamy duży moment zwątpienia, bardzo ważne jest to, żeby mieć emotional support, z mojego doświadczenia najlepiej z branży, żeby móc porozmawiać o tym, co się dzieje i jakie są rozwiązania. Ja mam taką osobę, do której teraz serdecznie macham i puszczam oko. Bardzo jej dziękuję za każdą poświęconą mi minutę i za to, że mnie wspiera. Szukajcie, sobie takich mentorów, przyjaciół w branży. Jeżeli nie ma takich osób w branży, to myślę, że bliska osoba, której się powie: Słuchaj, teraz musisz mnie wysłuchać. Nie musisz mi znaleźć żadnych rozwiązań, tylko mnie wysłuchaj, to już jest coś, co może naprawdę bardzo pomóc nam poukładać w głowie. Chyba nie ma nic gorszego niż to, kiedy nie mamy się komu wygadać. 

Tak. Myślę, że mogę się pod tym podpisać obiema rękami. Super, że ten temat poruszasz. A przechodząc do pasji, bo wspominałaś o tym, że w momencie, jak przekraczasz próg stajni, to o wszystkim zapominasz. Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że myślę, że to niesamowicie ważne, żeby mieć takie miejsca albo nasze przestrzenie, takie safe space w okolicy, w których możemy faktycznie te wszystkie negatywne, złe i mało pozytywne emocje odrzucić, na chwilę się wyłączyć i spojrzeć na to później ze świeżej perspektywy. Rozumiem, że dla Ciebie to są konie i mega to podziwiam, bo ta pasja wydaje mi się kosmicznie trudna, wyboista i dla mnie osobiście w ogóle nie do zrealizowania, dlatego z mojej perspektywy jest to super. Zastanawiam się, czy jest jeszcze coś, o czym warto wspomnieć w kontekście tego co na co dzień Cię relaksuje? 

Pierwsze miejsce zajmuje mój koń, ale może już nie będę tego rozwijać, bo już wcześniej trochę opowiedziałam o tym, jak interpretuję moją pasję. Lubię naturę i też już o tym mówiłam. Ale jestem też game geekiem. Uwielbiam gry. 

Wow! Przyznam szczerze, że tego o Tobie nie wiedziałam.

Tak, bardzo uwielbiam gry wideo. Jestem team PlayStation, także przepraszam wszystkich z X-box-owców za to wyznanie. Ale nie oceniam i myślę, że dla każdego jest miejsce. Uwielbiam grać i myślę, że gry wideo były nieodzowną częścią mojego życia dzięki mojej kochanej siostrze, która pokazała mi najpierw grę Black and White, nie wiem, czy w ogóle kojarzysz? A później Baldur’s Gate pierwszą część i do dzisiaj mam niesamowity sentyment do tej gry. Ostatnio zastanawiałam się nawet, czy nie ściągnąć jej na komputer i zagrać jeszcze raz.

Natomiast zakazanym owocem było Diablo, bo w interpretacji mojej siostry tam było za dużo krwi. Można powiedzieć, że moja siostra była moim „growym guru”. I tak zostało. Uwielbiam gry. Uwielbiam grać, ale też uwielbiam, patrzeć jak ludzie grają. W ogóle lubię nowinki związane z technologiami, z grami i jestem też gadżeciarą. Poświęcam na to bardzo dużo czasu. Myślę, że odświeżenie daje mi to, że mam różne pasje i różne zainteresowania. Powiedziałabym nawet, że mój koń to już nie jest pasja, tylko część mojego życia, bo jest bardzo mocno spojony z moim życiem. Natomiast gry, czy chodzenie po górach, natura to są takie pasje dodatkowe, a możliwość i elastyczność wyboru, która pozwala pomyśleć: Dzisiaj mam ochotę sobie posiedzieć na kanapie i pograć, a innego dnia: Dzisiaj mam ochotę pojechać w teren z moim koniem, dają mi bardzo dużo przestrzeni emocjonalnej. 

A jakbyś miała określić swoją jedną supermoc, to co by to było? Co Ci przychodzi do głowy jako pierwsze? 

Rozmawianie z ludźmi. Nie ma chyba człowieka, z którym nie umiem rozmawiać. Wspominam jedną z wielu poprzednich prac i był tam bardzo wycofany szef, który raczej z nikim nie rozmawiał. Ja potrafiłam do niego dotrzeć, porozmawiać z nim i utrzymywać z nim naprawdę fajną relację. Myślę, że to, to. Lubię rozmawiać z ludźmi i nie mam problemu z dogadywaniem się z ludźmi. 

Myślę, że to bardzo mocno od Ciebie bije. Już od pierwszych kontaktów faktycznie mogę przyznać, że jesteś totalnie easy going. Bariery, które czasem mogą w pierwszych kontaktach wydawać się nie do przeskoczenia, moim zdaniem Ty je przeskakujesz i to o tyczce, bez najmniejszego potknięcia. Mam jeszcze ostatnie pytanie. Wyobraź sobie, że przypływa tutaj do nas mała Złota Rybka i możesz ją poprosić o jedną rzecz, prywatnie albo służbowo. Co by to było? 

Trudne się wylosowało… Jakbym miała Złotą Rybkę, to myślę, że poprosiłabym ją… Czy bardziej z prywaty, czy bardziej zawodowo… Kurcze, powiem Ci, że człowiek by chciał i tutaj, i tutaj troszeczkę poprosić. Natomiast myślę, że chciałabym ją poprosić w aspekcie zawodowym o to, żeby zdjęła ze mnie dość niskie poczucie własnej wartości. Myślę, że jak stanę obok i popatrzę na siebie, to całkiem fajna ze mnie osoba, ale czasem nie do końca w to wierzę i niestety wpływa to na moją pracę. Więc Złota Rybko, jeżeli mogłabym Cię prosić o więcej wiary w siebie, to byłoby mi bardzo, bardzo miło. 

W takim razie przyłączam się do Twoich życzeń do Złotej Rybki i myślę, że to fajna klamra, którą możemy spiąć naszą rozmowę. Myślę, że wyszła nam naprawdę fajna hybryda zawodowych i prywatnych tematów, co zdecydowanie wpisuje się w misję podcastu, którą staramy się nieść szerzej do branży, by przekazać, że mimo że na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że jesteśmy sami z różnymi problemami, to oczywiście jak najbardziej nie jesteśmy. Zawsze powinniśmy, czy też musimy mieć kogoś do kogoś z tymi naszymi problemami, możemy przyjść, wygadać się i najzwyczajniej w świecie ponarzekać, ponieważ myślę, że to coś normalnego i naprawdę każdemu z nas czasem się to należy. Więc Zosiu bardzo serdecznie Ci dziękuję i mam nadzieję, że była to dla Ciebie co najmniej tak wartościowa rozmowa jak dla mnie i mam nadzieję, że także dla naszych słuchaczy. 

Również dziękuję i bardzo dziękuję za zaproszenie. Jestem bardzo ciekawa, jak słuchacze odniosą się do tego, o czym dzisiaj rozmawialiśmy i jakie jest podejście ludzi do zawodu HR-owca.

moneypl_logo
Nominacja Technologia Roku 2024
Aula Polska logo
Nominacja Aula Polska 2024
EEC Challenge 2023
Finalista EEC Startup Challenge 2023
Innowacyjny Lider logo
Laureat Innowacyjny Lider 2023